Bez mszy nie byłby prezydentem?
Posted By admin on 6 sierpnia 2010
Obłuda, obłuda i jeszcze raz obłuda. Bronisław Komorowski obiecywał niezależność od państwa od Kościoła, obiecywał być prezydentem wszystkich. Zaraz po złożeniu uroczystego ślubowania udał się na mszę do Warszawskiej Katedry i tam na białym klęczniku z wypiętą piersią modlił się za swoją szczęśliwą kadencję. Tych uroczystych mszy jest już za dużo.
Co mają powiedzieć wyznawcy innych religii i przeciwnicy Kościoła i jego ingerencji w losy ojczyzny? Już dziś poczuli się oszukani. Wszystko bowiem wygląd atak, jak gdyby ślubowanie Komorowskiego bez mszy w Katedrze nie byłoby ważne i nie byłby on prawdziwym prezydentem. Przypomina to coraz bardziej państwo pogańskie. Z jednej strony mieliśmy dosyć Kościoła katolickiego w polityce i tylko dlatego zagłosowaliśmy na Komorowskiego. A ten zaraz pobiegł na uroczystą mszę…
Nie mam nich przeciwko chrześcijanom. Ale czas najwyższy skończyć z uroczystymi mszami przy każdej okazji. Tymczasem bez protekcji Kościoła nie odbywa się naszym kraju żadna uroczystość.
Kiedy włączyłem dziś TV to od razu natknąłem się na mszę i Komorowskiego z Pierwszą Damą na białym klęczniku. Zacząłem się zastanawiać, z czym związana jest ta uroczystość. Zaprzysiężenie biskupa czy prezydenta? I komu ten prezydent będzie służył? Na pewno ie wszystkim Polakom, a nie ukrywajmy – przeciwników takich praktyk w naszym kraju jest więcej niźli zwolenników.
Comments