Big Brother zamiast kampanii
Posted By admin on 6 maja 2010
Od kilku dni oglądam wiadomości i zastanawiam się, jacy naprawdę są kandydaci na prezydenta. Jest ich wielu, a niektórych ledwo rozpoznaję po twarzach. Olechowski pojawia się tak rzadko w mediach, że trudno ocenić, czy jego słowa to oszustwo, czy tylko dobra gra aktorska. Czy Jarosław Kaczyński rzeczywiście potrafi być agresywny? Czy Bronisław Komorowski potrafi się uśmiechać? Chciałbym to wiedzieć, zanim zagłosują na któregokolwiek z nich.
Dziś przyszła mi do głowy pewna myśl. A gdyby w ramach kampanii wyborczej – a raczej zamiast niej zamknąć wszystkich kandydatów w odosobnieniu? Zupełnie jak w Big Brotherze. Na pół roku w domu z kamerami, gdzie wszyscy mający prezydenckie aspiracje byliby pod nieustanna obserwacja nas wszystkich (wyborców). Na pewno taka codzienność wyzwoliłaby u wszystkich pretendentów prawdziwe oblicze. Wiedzielibyśmy na przykład, że Grzegorz Napieralski boi się ciemności i w takich warunkach byłby kiepskim dowódcą – lub wręcz odwrotnie, być może ten sam Grzegorz Napieralski tuliłby płaczącego „strachem” Waldemara Pawlaka.
Być może w takich warunkach zobaczyłbym w końcu poczucie humoru Bronisława Komorowskiego. Póki co tego Pana uważam za smutasa numer 1 w naszym kraju. A szkoda, oczywiście stanowisko Marszałka Sejmu zobowiązuje, ale… nie obliguje do nieustannej powagi. A prezydent luzak byłby chyba dobrą wizytówką naszego kraju.
Ciekawy jestem też, czy rzeczywiście Jarosław Kaczyński jest takim konserwatystą i przykładnym chrześcijaninem. Jakoś w to wątpię…
Oczywiście przed kamerami podczas konferencji prasowej wszyscy mówią pięknie i świetnie się prezentują. Ale co jest poza kadrem? Już wiele razy mieliśmy okazję to zobaczyć, „spieprzaj dziadu”, czy „małpa w czerwonym”… tego długo nie zapomnimy.
Sam Big Brother mógłby być prawdziwym obrazem tych wszystkich polityków. Prawdziwej natury nie da się bowiem ukrywać przez cały czas. Mogłoby się okazać, że kandydaci oszczędzą całe miliony złotych przeznaczane na prowadzenie kampanii wyborczej. A my moglibyśmy dokonać dobrego wyboru. A tak… zagłosujemy, a później znów będziemy żałować. Okaże się znowu, że nowy prezydent to wizerunkowy oszust, przed kamerą anioł, poza kadrem… tylko że prezydentem nie jest się tylko chwilowo…
Edi
Comments