Przyjaznepanstwo.pl

To nie strona komisji Przyjazne Panstwo.

Bo jestem bezrobotny i biedny…

Posted By admin on 22 lutego 2010

Jak to jest, że w Polsce kierowcy nie potrafią jeździć i na drogach są nieuprzejmi, a kiedy przekraczają granice polsko-niemiecką, to od razu poziom kultury drogowej wzrasta? Jak to jest, że u nas kierowcy nie przestrzegają przepisów ruchu drogowego, a poza granicami naszego kraju są potulni jak przysłowiowe baranki? My nie mamy wątpliwości – cała tajemnica tkwi w systemie kar.

Miasta są zakorkowane, bo niewątpliwie nasza infrastruktura w tej materii nie jest należycie przygotowana do takiej ilości pojazdów. W niektórych miastach zrezygnowano z sygnalizacji świetlnej na rzecz rond. Tylko że po rondach kierowcy powinni się poruszać tak, jak mówią przepisy, wtedy na pewno byłyby zdecydowanie mniejsze korki. Ale kierowcy są niestety leniwi – bez względu na to, czy jadą na wprost, czy w lewo na wspomnianym rondzie, zawsze w większości wypadków wjeżdżają na zewnętrzny pas.

Sama policja niechętnie „bawi” się w zatrzymywanie takich kierowców, bo w końcu trzeba byłoby „zgarniać” 60% samochodów wyjeżdżających z ronda. A wysokich kar za złamanie tej zasady ruchu drogowego się nie przewiduje. Bo dlaczego mandaty miałyby być wysokie, skoro Polscy są biedni? I tutaj tkwi cała tajemnica łamania zasad ruchu drogowego w naszym kraju. Mandaty to stosunkowo niskie kwoty (porównując z karami finansowymi w Niemczech), a i punkty karne niespecjalnie przerażają. Nawet jeśli prawo jazdy kierowcy się odbiera, to szybko można zapisać się na nowy egzamin i odzyskać możliwość prowadzenia auta. A nawet jeśli – to jeżdżenie bez uprawnień także nie przeraża, wszak za to do więzienia się nie idzie.

Mimo że mamy generalnie złe mniemanie o naszych stróżach prawa, to jednak powinniśmy się cieszyć, że ci są tacy łagodni. Przecież wiele razy litowali się nad nami, kiedy płakaliśmy narzekając na nasze „bezrobocie” i na brak pieniędzy, by zapłacić mandat. W związku ze złą sytuacją materialną sprawca zdarzenia drogowego zazwyczaj dostaje maksymalnie kilkaset złotych. Za takie samo wykroczenie popełnione w Niemczech, to litości nie ma. Tam mandaty opiewają często na kwoty nawet kilku tysięcy złotych. Stąd też na niemieckich drogach zachowujemy się jak na przyzwoitych kierowców przystało.

Tam potrafimy jeździć, a w Polsce zapominamy o kodeksie drogowym?

Nie ma żadnych wątpliwości – Polacy jeździć potrafią i jeśli im zależy, to potrafią na drogach być kulturalnymi. Tyle że jesteśmy narodem, który musi czuć „bat” nad karkiem. W tym wypadku na pewno wysokie mandaty – i bynajmniej nie kredytowe – miały by zbawczą moc. Można oczywiście dyskutować, bo zwolenników „niskich” kar jest więcej, niż tych, którzy są za zaostrzeniem prawa. Ale zazwyczaj w sprawie „niskich” mandatów zabierają głos ci, którzy często przepisy ruchu drogowe łamią. Ale póki co taryfikator jest taki, jaki jest, a kierowcy są na drogach aroganccy.


Comments

One Response to “Bo jestem bezrobotny i biedny…”

  1. Tomek mówi:

    Moim zdaniem głównym problem (nie mówiąc o infrastrukturze) nie jest wysokość mandatów, a właśnie nie sciganie kierowców za pewne wykroczenia. Poruszam się po drogach ponad 20 lat i nie spotkałem się z przypadkiem ukarania kierujących za wykroczenia dotyczących płynności jazdy. Należy tu zaliczyć właśnie niewłaściwe zachowanie na rondach (przytoczone przez autora), wjazd na skrzyżowanie przy braku miejsca na wyjazd, niezachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu (w szczególności “wciskanie się między jadące auta) czy wolne ruszanie ze skrzyżowania. W tym ostatnim przodują L-ki, ale nie z winy braku wprawy kursantów, gdyż gro instruktorów uczy (i wymaga !) ruszania bez “gazu” mając w głębokim poważaniu innych użytkowników dróg.
    Nie ścigane wykroczenia związane z płynnością jazdy mają główny wpływ na chamską i agresywną jazdę polskich kierowców. Wysokość kar nic tu nie zmieni – za okupacji za pędzenie bimbru groziła śmierć a dużo ludzi pędziło…