Chciałoby się powiedzieć, że posypią się głowy
Posted By admin on 19 maja 2010
Jeszcze nie tak dawno całymi dniami musieliśmy słuchać o tragedii samolotu, który się rozbił w smoleńskim lesie i o śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dziś jesteśmy przerażeni ogromem kataklizmu, jaki nawiedził południową Polskę. Powódź zbiera śmiertelne żniwo, a politycy… „Piją kawkę i jedzą grochówkę” – skarży się jedna z powodzianek wobec dziennikarza Polsatu.
Oczywiście wobec tej tragedii jesteśmy już dziś wszyscy bezsilni. Możemy budować zapory z worków z piaskiem, ale i tak jesteśmy skazani na szkodliwe działanie natury. Ale jak zwykle pojawia się w tym wszystkim pytanie: czy temu dało się zapobiec? Owszem, ze się dało. Wiadomo – na pewno woda narobiłaby nieco szkód, ale na pewno mogły one być zdecydowanie mniejsze w skutkach.
Spora cześć nas oskarżać będzie polityków. Tutaj można wiele dyskutować, przecież trudno mieć pretensje do nich za to, że nie inwestowali w budowę umocnień w ostatnich latach, bo skąd na to wziąć pieniądze. Nie jesteśmy wszak krajem bogatym. Ale po „łbach” powinni dostać wszyscy ci, którzy odpowiedzialni są za prognozowanie takich wydarzeń i działania związane z ostrzeganiem. Ewidentnie winą należy obarczyć ich za fatalnie stawiane ekspertyzy. Przecież Donald Tusk dwa miesiące temu po spotkaniu z takimi „fachowcami”; mówił, że powodzi nie będzie. Czy kłamał? Raczej nie, ale zaufał słowom ludzi, którzy jeszcze tydzień temu mówili, że nie ma żadnego zagrożenia. Brak kompetencji? Lenistwo? Zadufanie w sobie? Trudno określić, co było podstawą ich twierdzeń. Jedno jest pewne: dopóki tacy ludzie nie będą ponosili konsekwencji za swoje błędy, to nigdy nie doczekamy się normalności w kraju.
Nasuwa mi się teraz jedno pytanie, czy Donald Tusk wyciągnie konsekwencje z tego, że został okłamany dwa miesiące temu? Może nie okłamany, jedynie posłuchał się ludzi, którzy zawalili swoje pracownicze obowiązki. Nie wierze, by sypały się głowy, a to wszystko dlatego, że u nas w kraju takimi sprawami zajmują się ludzie z nadania politycznego. Nie mianuje się ich przez wzgląd na doświadczenie zawodowe, na kwalifikacje, ale dlatego, że akurat kolega partyjny ma dobre „chody” tam, gdzie trzeba.
W każdym normalnym kraju… wiemy, co by stało się w normalnym kraju. U nas się nie stanie…
“W każdym normalnym kraju… wiemy, co by stało się w normalnym kraju. U nas się nie stanie…”
U nas jest “dziki kraj”, jak to okreslil klasyk ;D
Masz racje, ze od powstania III RP nikt jeszcze za nic nie odpowiadal.A to z banalnego powodu – reka reke myje
Oni sie kloca jedynie przed TV, a w kuluarach wodke wspolnie pija – doslownie. Mam dwoch znajomych poslow i opowiadali, jak to sie odbywa naprawde… Zatem odpowiedz sobie – czy Ty bedac u wladzy, rozliczalbys swojego poprzednika z opozycji, a z ktorym niejedna butelke obrociles?? Malo tego – nie wiesz, kiedy opozycja na nowo przejmie wladze, zatem dla swietego spokoju, zeby nie bylo odwetu, nie rozliczalbys nikogo z poprzednikow, bo wiedzialbys, ze Ty tez masz duzo na sumieniu. Ot, tak to wlasnie sie odbywa
Gdyby byli czysci i pewni siebie, zaczeliby cos wreszcie robic, ale ze nie sa, wiec robia cos zupelnie przeciwnego – robia jeszcze wieksze walki, niz ich poprzednicy. I tak z kadencji na kadencje ten proceder sie powieksza, tylko ze metody coraz bardziej wyszukane…