Przyjaznepanstwo.pl

To nie strona komisji Przyjazne Panstwo.

Co dzieje się z polską koleją?

Posted By admin on 9 maja 2010

Problem kolejnictwa w Polsce jest znany nie od dziś. Oczywiście my, jako pasażerowie – czyli klienci – spoglądamy na to zagadnienie przez pryzmat komfortu podróży. Pociągi są poopóźniane, psuja się i stoją godzinami w szczerym polu, do tego wagony są brudne, że o toaletach w wagonach nie wspomnimy. Ale kto jest za to wszystko odpowiedzialny?

Oczywiście sam problem jest dużo bardziej złożony niż się nam wydaje. I bynajmniej – nie sami kolejarze mogą być obwiniani za stan PKP, bo co jak co… ale to zwykli wyrobnicy. Robią to, co im się karze. Fakt – swoje obowiązki kolejarze traktują z coraz to bardziej wyraźna pogardą, ale spoglądając na zarobki nie ma się co dziwić. Starszy nastawniczy z ponad trzydziestoletnim stażem zarabia 1300 złotych, a pracuje fizycznie, bo wszyscy wiemy jak wyglądają centra sterowania ruchem kolejowym – najczęściej są to staroświeckie wajchy, które trzeba przekładać – a to wymaga nie lada siły.

Tak naprawdę problem zaczął się wtedy, kiedy jakiś polityk wymyślił sobie prywatyzację kolei. Oczywiście nie da się tak ogromnej firmy przehandlować w miesiąc, więc postanowiono podzielić PKP na rozmaite spółki, by było później łatwiej sprzedawać majątek. Kto jest za to odpowiedzialny? Każdemu po trochu należą się słowa krytyki. Zaczęło SLD, politycy tego ugrupowania pracowali nad reformą i jak zwykle zrobili to potwornie nieudolnie. PiS niewiele zrobił, by te wszystkie absurdy powstrzymać i uporządkować sprawę na kolei, obecnie rządzące PO natomiast w ogóle nie potrafi sobie radzić z jakimikolwiek reformami. No i mamy ten nasz kolejowy bałaganik.

Wiele spółek oznacza wiele kierowniczych stanowisk. Naturalnie każda to państwo w państwie. Wszyscy robią wszystko, by powstrzymać reformy, bo sami dyrektorzy na kolei zarabiają więcej niż parlamentarzyści. Logicznym jest, że nikt w PKP porządku i ładu nie pragnie, bo taka sytuacja oznaczałaby rychłą sprzedaż prywatnemu przewoźnikowi. A to wiązałoby się z utratą dyrektorskich stanowisk… i w ten sposób robi się sztuczny bałagan, by opóźnić reformy. Dla przykłady wspomnimy tylko PKP Nieruchomości, czyli spółkę, która zarządza nieruchomościami i której zadaniem jest sprzedaż zbędnych obiektów, jak dworce przy zamkniętych liniach, magazyny i pozostałości po parowozowniach, etc. Oczywistym jest, że kiedy PKP pozbędzie się nieruchomości i w ten sposób zasili kasę państwa, to spółka „Nieruchomości” zostanie rozwiązana, bo będzie niepotrzebna. Nikt tam jednak swojego ciepłego „stołka” pozbywać się nie chce, nie chce stracić pracy, za którą dostaje się wysokie pensje. Toteż PKP Nieruchomości robi wszystko, by utrudniać kontrahentom kupowanie owych nieruchomości. Bo po co siebie „zwalniać z pracy”?

Na obecny rząd nie ma co liczyć, trzeba jedynie mieć nadzieję, że w tym przyszłym znajdzie się jakiś polityk z przysłowiowymi jajami, który zrobi w końcu porządek w kolejnictwie i znajdzie sposób na racjonalne reformy w tej firmie.

Marg


Comments

One Response to “Co dzieje się z polską koleją?”

  1. e mówi:

    Zgadzam sie z powyższym, ale… Tu tez chodzi o to, by narobic spolek, spoleczek, by pozniej mozna bylo latwo za psie pieniadze to kupic. A ktoz to kupi? A no kolega Zbysia, Rysia i innych cudakow, ktorym zalezy, by taki stan jak obecnie, trwal jak najdluzej. Przy tym balaganie, ktory wprowadzono, ludzi beda miec coraz bardziej dosyc tego bur…lu i beda coraz laskawiej spogladac na prywatyzacje. Juz pojawiaja sie glosy, by sprzedac albo nawet podarowac za darmo niemieckiemu DB.

    Inny pomysl, jaki mi sie nasunal, to wlasnie lobby DB, PCC itp, by oslabic polskie koleje… Ktos w kazdym razie w lape dostal i teraz skutecznie wywiazuje sie ze swoich obowiazkow. Niestety nigdy sie nie dowiemy kto i za ile nas sprzedaje. Aczkolwiek, patrzac wstecz, to niezaleznie od opcji, kazdy minister ma to na sumieniu.