Fundacje, stowarzyszenia, ruchy katolickie – czy możemy im ufać?
Posted By admin on 1 marca 2010
Organizacje charytatywne w naszym kraju od lat znajdują się w centrum zainteresowania osób, zarówno potrzebujących, jak i tych, którzy datki przekazują. Nigdy bowiem nie wiemy, ile tak naprawdę pieniędzy przez takie organizacje przepływa i czy wszystkie rzeczywiście trafiają do najbardziej potrzebujących. Najbardziej nie ufamy „akcjom” katolickim – zbieranie datków na Radio Maryja, dla pokrzywdzonych powodzian, a to dla poszkodowanych w wyniku trzęsienia ziemi Haitańczyków. Wielu finansistów uważa, że te wszystkie stowarzyszenia i fundacje to pralnie pieniędzy.
Najwięcej kontrowersji budzą różnego rodzaju organizacje katolickie. To wszystko za sprawą słynnego ojca Tadeusza Rydzyka, o którym można pisać już biografie. Ile rocznie zarabia ojciec redemptorysta? Tego nikt nie wie, bo przecież duchowni podatków nie płacą. Patrząc jednak na majątek kapłana należy wnioskować, że niemało.
Bogactwem może się pochwalić także Katolicki Uniwersytet Lubelski, wierni rzucają na tacę, a uczelnia stała się najbogatszą w naszym kraju. Przy tym przy parafiach funkcjonują Caritasy i fundacje św. Alberta. Naiwni wierni dają, a Kościół katolicki się bogaci. Przynajmniej tak można powiedzieć w przypadku Caritasu Archidiecezji Warszawskiej.
Kilka dni temu dziennik „Rzeczpospolita” opublikował bulwersujący materiał. Bulwersujący nas, chrześcijan, którzy jak tylko możemy przyłączamy się do różnego rodzaju akcji charytatywnych, od WOŚP-u po zbiórki w kościołach na rzecz potrzebujących. Ale jak się okazuje, nie wszystkie nasze pieniądze są logicznie zarządzane, nie wszystkie trafiają tam, gdzie byśmy sobie życzyli. W artykule „Rzeczpospolitej” pod tytułem „Kto wziął pieniądze ubogich” czytamy między innymi:
„Osoby korzystające z pomocy ośrodków dla bezdomnych Caritasu Archidiecezji Warszawskiej muszą wpłacać symboliczną, zależną od swoich możliwości finansowych kwotę pieniędzy. – Przyjmowała je od nich kierownik mieszkań chronionych Iwona G. i wystawiała dokument KP (kasa przyjęła – red.). Ale do działu księgowego trafiał inny dokument KP, z tą samą datą, wystawiony na nazwisko tego samego wpłacającego, o tej samej sygnaturze, ale opiewający na znacznie mniejszą kwotę i podpisany przez Jana Krzysztofa Ch., koordynatora ds. bezdomności Caritasu AW.”
Dziennikarze dotarli do dokumentów, które potwierdzają nieprawidłowości w warszawskim Caritasie. Zresztą nie pierwszych. Nieco wcześniej słyszeliśmy o innej aferze, w jaką zamieszani byli „kościelni urzędnicy”.
„Wicedyrektor Caritasu Archidiecezji Warszawskiej Barbara C. za 10 tys. zł kupiła od zarządzanej przez siebie placówki ok. 7 tysięcy mkw. ziemi i dom na Podlasiu. Nieruchomość w 2003 r. podarowały Caritasowi dwie starsze kobiety. W akcie notarialnym postawiły warunek: posiadłość ma być wykorzystywana na cele charytatywne. Jak ujawniła TVN, gdy kobiety zmarły, w czerwcu 2006 r. dyrekcja Caritasu AW odsprzedała ziemię i dom Barbarze C. Średnia cena za mkw. ziemi w tym rejonie waha się od 4 do 9 zł. C. zapłaciła ok. 1,5 zł za metr. Jan Krzysztof Ch., który wystawiał dokumenty KP o niższych kwotach, jest bliskim krewnym Barbary C.” (fragment innego artykułu „Rzeczpospolitej”).
Na pewno te dwie sytuacje stawiają wszystkie organizacje katolickie w bardzo niedobrym świetle. Oczywiście nie można zakładać, że we wszystkich fundacjach i stowarzyszeniach dochodzi do takich samych przekrętów, ale na pewno nie są to przypadki odosobnione. Tyle że w Polsce Kościół katolicki nie znajduje się pod „lupą”, bo nikt z kościołem nie chce zadzierać. Za parafiami i duchownymi stoją bowiem rzesze fanatycznych chrześcijan, którzy ostatniego grosza z renty przekażą ojcu Rydzykowi, jeśli ten będzie o to prosił. Jak się zdaje, Kościół granice zaufania już przekroczył i teraz należy się dokładnie przyjrzeć jego finansom i działalności w naszym kraju.
Kościół to najbardziej obłudna instytucja. Jestem katolikiem ale jeszcze nigdy nie słyszałem aby proboszcz przeznaczył tacę na cel charytatywny ( za wyjątkiem tacy na KUL). Najpierw na tacę a później do puszki aby nie zmniejszyć kasy dla siebie (to są naśladowcy J.Chrystusa). Polacy jak długo jeszcze dacie się ogłupiać.
Przykre ale prawdziwe.
Jak to mówią: It’s only bussiness
Spokojnie trzeba czasu i czasu aż naród się wyedukuje. Oczywiście nie chodzi mi o studiowanie teologii i tym podobnych magii.