Reforma służb militarnych Polski nie była dobrze przemyślana. Młodzi mężczyźni się cieszą, nie ma przecież teraz obowiązku odbycia zasadniczej służby wojskowej. Organizacyjnie Ministerstwo Obrony Narodowej nie jest jednak do takich zmian przygotowane. Minister Bogdan Klich zapewnia, ze z naszym wojskiem i obronnością kraju jest dobrze. Takimi optymistami nie są jednak sami wojskowi, ale głośno zmian nie komentują. Niebawem w życie wejdzie kolejny pomysł na uzdrowienie armii – powstanie Gwardia Narodowa skupiająca rezerwistów.
Armia zawodowa – to pomysł Platformy Obywatelskiej. Zapowiadany od dawna, zrealizowany kilkanaście miesięcy temu. Jak się okazało, chętnych do pracy w wojsku nie ma tylu, ilu spodziewało się Ministerstwo Obrony Narodowej i dowódcy sztabów. Młodzi mężczyźni nie widzą szans na karierę w armii. Tym bardziej, że zarobki nie są aż tak wysokie, a i świadczenia emerytalne po przepracowanych piętnastu latach niebawem przejdą do historii. Wojsko jest biedne i zacofane. Nie miej taką decyzję podjąć trzeba było, bo młodzi ludzie niechętnie spoglądali na obowiązek odbywania służby zasadniczej. A chcąc zdobyć poparcie młodych przy ewentualnych wyborach, PO postanowiła wprowadzić z życie nieprzygotowaną reformę.
Czy to był dobry krok? Dziś nie można tego ocenić. Wiemy za to, że w 2012 roku powstanie nowy militarny twór – Gwardia Narodowa o nazwie Narodowe Siły Rezerwowe mają być wsparciem dla zawodowej armii.
W Narodowe Siły Rezerwowe wchodzić będą ochotnicy. Na co dzień informatycy, lekarze, mechanicy – wszyscy, którzy służbę zasadniczą mają za sobą. W życiu codziennym żołnierze Gwardii wieść mają zwykle życie, poza wojskiem. Raz do roku jednak czekał ich będzie wyjazd na poligon, na których szlifować będą swoje wojskowe umiejętności i kondycję. Sama Gwardia ma służyć nie tylko podczas wojny lub ataku terrorystycznego, ale także w przypadku klęsk żywiołowych – powodzi, huraganów, czy też pożarów.
Rezerwista otrzymywać będzie wynagrodzenie w wysokości 300 zł (szeregowiec), oficer natomiast 500 zł miesięcznie. Do tego prawo ma regulować stosunki pomiędzy rezerwistą i pracodawcą. Przy obowiązku stawiania się na poligonie, pracodawca gwardzisty będzie miał obowiązek zwolnić takiego na zasadzie urlopu. W zamian otrzyma zadośćuczynienie finansowe od MON-u. W jakiej wysokości? Prawdopodobnie będzie to 10% najniższego wynagrodzenia miesięcznego. To niewiele, w zasadzie można się spodziewać ogłoszeń o pracę, które z góry będą odrzucały chęć zatrudnienia gwardzisty. Wszak żaden pracodawca nie będzie chciał za tak lichę pieniądze pozbywać się pracownika na okres 40 dni.
Taka forma służenia krajowi spodoba się zapewne wielu młodym ludziom, przynajmniej tak ochotnicy na plany ustawy spoglądają. W rzeczywistości pomysł może się jeszcze zmienić i może się okazać, że warunki nie będą tak atrakcyjne, jak obecnie zapowiada Ministerstwo Obrony Narodowej.
One Response
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
W sumie to coś pododobnego mi chodziło po głowie. Obrona cywilna u nas leży. Armia zawodowa, która musi wynajmować firmy ochroniarskie do ochrony koszar raczej nas nie obroni.