Od lat jest to samo – kiedy tylko przychodzi zima, to wszystkie służby porządkowe są zaskoczone tym faktem. Pociągi mają wielogodzinne opóźnienia, ulice są nieprzejezdne, komunikacja miejsca nie kursuje wedle ustalonego rozkładu jazdy, nieodśnieżone są nawet chodniki w centrach miast. I co roku nikt nie ponosi konsekwencji na „zimowe nieróbstwo”. Trudno więc przypuszczać, by się w najbliższych latach stan rzeczy się zmienił.
Starsi Polacy wspominają czasy z poprzedniego stulecia, nie boją się mówić, że „za komuny było lepiej”. Oczywiście to dość spore uproszczenie, bo lepiej nie było – wystarczy sobie przypomnieć kolejki do sklepów, brak papieru toaletowego i tysiące innych problemów. Nie mniej same służby porządkowe działały niegdyś inaczej, do tego mniej się mówiło o paraliżu komunikacyjnym, toteż zima prezentowała się nam wszystkim zupełnie inaczej. Dziś jednak za służbami porządkowymi stoją dużo większe pieniądze. Kontrakty z niezależnymi firmami opiewają na kolosalne kwoty. A jak są te kontrakty konstruowane? To tajemnica handlowa wielu urzędów. Jedno jest pewne – nie są to korzystne umowy dla urzędów, które reprezentują nas – czyli świadome społeczeństwo.
Śnieg pada i pada, a drogi wciąż nieprzejezdne. Setki domostw od dawna nie ma prądu, a to przecież XXI wiek. Póki co jednak nie widać, żeby dostarczyciele energii elektrycznej problemem się tym przejmowali. Nie widać zbyt wielu pługów ani na chodnikach, ani na ulicach. Ba – nawet na najbardziej ruchliwych przejściach dla pieszych leży lód poważnie zagrażając naszemu zdrowiu i życiu w wypadku „niekontrolowanego upadku”. Synoptycy ostrzegają przed kolejnymi zamieciami, służby porządkowe tłumaczą się nierzetelnymi podwykonawcami lub ogromem innych ważnych prac. Politycy przepraszają. Wszyscy jednak zapominają, ze żyjemy w cywilizowanym świecie, który za wiele sposobów na intensywne opady śniegu. Owszem, biały puch potrafi każdemu „nabałaganić”, nawet w Niemczech czy w Stanach Zjednoczonych na chwilę potrafi doprowadzić do paraliżu. Tyle że w tych krajach trwa to dzień, góra dwa. U nas – cały miesiąc i wiele wskazuje na to, że przeciągnie się nawet do dwóch. I tutaj nasuwa się pytanie: dlaczego? Czy to Polacy są tak zacofani, czy też leniwi? A może to wina zarządzania?
Niestety stanowiska związane ze sztabami kryzysowymi to stanowiska czysto polityczne. Rządzą tam ludzie niekompetentni i nieprzygotowani do tego typu obowiązków. Nie krytykujemy tego, bo fajnie jest mieć zaufaną osobę w tak ważnej komórce służącej społeczeństwu. Tyle że w wyniku takich zaniedbań, jakich jesteśmy świadkami tej zimy, powinny posypać się głowy. Nie można dopuścić, by ci sami dyrektorzy, prezesi, etc. nie ponosili konsekwencji za swoje błędy. Niestety wszystko wskazuje na to, że ta zima będzie tylko jedną z kolejnych. Nikt się niczego nie nauczy, a przyszła zima ponownie nam dokuczy i pokaże, że do współczesnej cywilizacji trochę nam jednak brakuje.
One Response
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
Eh, od strony obywatela może to tak wygląda, ale w rzeczywistości głównym problemem sa wykonawcy. W umowach z urzędem deklarują powiedzmy 100 pojazdów gotowych do pracy przy odśnieżaniu. Niestety przy temp. -10′C te cudowne ‘nowoczesne’ pojazdy nie mogą ruszyć z parkingu bo im paliwo zamarzło, opony się ślizgają, etc.
Ponadto podwykonawcy odśnieżają na odwal, gdyż w większości przypadków i tak na miasto przypada 1-2 firmy które sie zajmują tego typu działalnością i wiedza, ze miasto nie zrezygnuje z ich usług choćby byly tragiczne, gdyż nie ma porządnych firm, które by zajęły by ich miejsce.
Problemem jest tez infrastruktura: pojawia sie snieg, robia sie korki, a gdy nie ma objazdów to nie ma jak dojechać na miejsce i odśnieżyć teren, wiec podwykonawcy/wykonawcy większość czasu sterczą w korkach.
Wypadałoby uwzględnić to, ze w tym roku mamy znacznie większe opady śniegu niz dotychczas, wiec nawet odsniezanie/odladzanie własnego podwórka jest problemem, a co gorsza całego miasta.
Pojawia sie również problem: “co robic z zebranym śniegiem”, przecież nie jest to czysty biały puch, tylko brud, olej, ziemia + olbrzymie ilości soli…