Przyjaznepanstwo.pl

To nie strona komisji Przyjazne Panstwo.

Kto winien powodzi

Posted By admin on 17 maja 2010

W lipcu 1997 roku wielka woda zalała znaczna część Polski zabierając tysiącom ludzi dorobek całego życia. Ówcześnie rządzące SLD obiecywało budowę wałów przeciwpowodziowych, zbiorników retencyjnych i wielu innych obiektów, które miały uchronić nasz kraj przed powodziami. Co mamy z tamtych obietnic?

Nie mamy żadnych wulkanów, lawin błotnych także. Na pewno nie grozi nam trzęsienie ziemi, ani cyklony. Jedyna klęska żywiołowa może pochodzić od wysokich temperatur lub silnych opadów deszczu. O ile z suszami trudno walczyć, to z powodziami się udaje, bo z wielką wodą można sobie poradzić – tego dowodzą inne, bardziej cywilizowane od naszego kraje. Mnie najbardziej intryguje pewien fakt: skoro tylko powódź nam zagraża, to dlaczego nigdy na ten żywioł nie jesteśmy przygotowani?

Po wielkiej powodzi z 1997 roku wielu polityków obiecywało: „Nie pozwolimy, by taka sytuacja się powtórzyła” – mówili. Ale jak to bywa z naszymi politykami, nikt danego słowa nie dotrzymał. Co roku potykamy się o te same problemy i jedynie pozostaje nam organizować zbiórki na pomoc dla powodzian. Tylko ile mamy tych darów dawać? Co roku to samo i samo… przyszła kolejna władza, po SLD panował PiS, teraz rządzi Platforma Obywatelska. W dziedzinie budowy infrastruktury chroniącej przed powodziami jednak w dalszym ciągu nikt nic nie robi.

Przypomina mi się w tym momencie film Sekielskiego, pod tytułem „Władcy marionetek”. Wtedy Donald Tusk (podobnie jak wielu innych przed nim) zapewniał, że jest blisko ludzi „zwykłych”. Tymczasem ani Tusk, ani żaden inny polityk nawet nie postulował o budowę wałów przeciwpowodziowych, o budowę różnego rodzaju drenaży, zbiorników retencyjnych, etc. Stąd też każdego roku kolejni Polacy cierpią w wyniku wielkiej wody i wszystko wskazuje, że w następnych latach sytuacja ta będzie się powtarzała.

Niestety jako społeczeństwo niewiele możemy zrobić, ot co najwyżej charytatywnie pomagać poszkodowanym. Podczas wyborów i tak nie będziemy mieli żadnego wyboru, bo strategia walki z klęskami żywiołowymi to tylko przedwyborcze hasło, o którym każdy polityk po wyborach zapomina. Przerażające, jak nas „robią w butelkę” i jak politycy nami pomiatają.

Chciałoby się, by ktoś poszedł za taki stan wałów powodziowych siedzieć. Być może tak drastyczne posunięcie zmobilizowałoby co niektórych do pracy na rzecz społeczeństwa i dobra kraju. Niestety politycy kar za swoją arogancję i ignorowanie obowiązków nie ponoszą, co niejako można rozumieć, jako polityczne przyzwolenie na „olewanie ojczyzny i rodaków”. Cóż… jacy parlamentarzyści, taki i kraj. Coroczne powodzie wyraźnie pokazują, w jakim miejscy znajduje się polska cywilizacja.

Dla przypomnienia – w marcu Donald Tusk zapewniał: POWODZI NIE BĘDZIE, przyszedł maj i… trzy miesiące temu Platforma Obywatelska twierdziła, że jesteśmy równie cywilizowanym krajem, jak i inne państwa Wspólnoty… przyszedł maj i…

i udowodnił, jak bardzo ci ludzie się mylą…

Edi


Comments

Comments are closed.