Kto zdobędzie medal
Posted By admin on 12 lutego 2010
Zimowe Igrzyska Olimpijskie to czas wielkich sportowych emocji. Już dziś w nocy, w kanadyjskim Vancouver nastąpi uroczyste otwarcie XXI Olimpiady zimowej. Dla nas zmagania sportowców mogą być wyjątkowo ekscytujące. Mamy bowiem realne szanse medalowe, fachowcy liczą, że liczyć nawet na pięć krążków. Nigdy jeszcze nasi sportowcy tylu medali podczas zimowych Igrzysk nie zdobyli. Pytanie tylko, kto będzie z tymi medalami najbardziej się utożsamiał.
Na sukcesy sportowców składa się wiele elementów. Poczynając do sponsorów i zaplecza finansowego, kadry szkoleniowej, a kończąc na intensywnych startach w imprezach międzynarodowych i wzmożonych treningach. Niekiedy po wielu latach wyrzeczeń sportowiec staje przed wielką szansą zdobycia medalu olimpijskiego. Przychodzi dzień startu, a my wszyscy kibicujemy… Kibic jest jeden, ale poglądy na sukcesy są dwa. Dopingujemy naszych sportowców z nadzieją na zwycięstwo. Wtedy głośno mówimy, że my wygraliśmy utożsamiając się ze zwycięzcą. Kiedy jednak faworyt przegrywa, to już nie stawiamy się w jednym rzędzie z naszym sportowym idolem i mówimy, że on przegrał. Jak to będzie na tych Igrzyskach? Największe szanse medalowe ma na pewno rewelacyjnie spisująca się ostatnio Justyna Kowalczyk (bieg narciarskie), wielu wciąż liczy na to, że odrodzi się wielki Adaś Małysz (skoki narciarskie) i pokrzyżuje faworytom szyki i przywiezie z Vancouver przynajmniej jeden krążek. Czarnym koniem może być i Tomasz Sikora (biatlon).
Na pewno na sukcesy naszych sportowców liczą również i politycy. Naturalnie nikt o tym głośno nie mówi, ale w przeddzień kampanii wyborczej na pewno będzie można się „ogrzać” w blasku medali. Znów będzie okazja dla premiera, prezydenta i ministrów na to, by publicznie pokazać się z wielkimi tryumfatorami i wmawiać wszystkim wokół, że zwycięstwa są poniekąd spowodowane dobrą polityką i wspieraniem sportu przez rząd. Chciałoby się w tym miejscu mocno przeklnąć, bo wszyscy wiemy jak to działa. Niestety dość spora rzesza kibiców sportowych się nabiera, zwłaszcza tak zwani kibice niedzielni, którzy oglądają sport tylko przy okazji wielkich imprez sportowych. Wtedy wiele jest wywiadów w telewizji, szeroko wypowiadają się prezesi związkowi chwaląc wszystko i wszystkich – sobie również przypisując przy okazji sukcesy. Prawda jest jednak w tym wypadku okrutna. Polski sport nie ma oparcia w rządzie. Sportowo niestety jesteśmy prawie krajem Trzeciego Świata. A sporadyczne sukcesy są wynikiem niezwykłych uzdolnień jednostek, anie dobrego zaplecza sportowego. Bo przecież o szkole polskiego biegu narciarskiego nie można mówić w żadnym wypadku. Mamy znakomitą Justynę Kowalczyk, niesamowity talent tej konkurencji, ale poza nią nie ma już żadnego innego biegacza lub biegaczki.
Ciekawe, ile z Vancouver „nasi” przywiozą medali i kto nimi będzie się chełpił najbardziej.
Comments