Kup Pan głos za wino
Posted By admin on 1 lutego 2010
Wybory samorządowe już za niespełna rok. Na ostateczną decyzję Państwowej Komisji Wyborczej odnośnie daty przyjdzie nam zapewne jeszcze poczekać, ale niewątpliwe w samorządach już zaczynają się dość ostre posunięcia. Ci, którzy mają „duże” plany zbierają swój komitet wyborczy powoli zapełniając listy kandydatami chcącymi wziąć udział w wyborach. Jeszcze inni zbierają tylko pieniądze.
O tym, że kampanie wyborcze nie są tanie, nikomu mówić nie trzeba. Wielu z nas ma przecież kontakt z samorządowcami, albo sami kiedyś braliśmy czynny udział w wyborach jako kandydaci, albo nasza rodzina próbowała swoich sił w świecie wielkiej, bądź małej polityki. O ile w wyborach prezydenckich, czy parlamentarnych trzeba sobie na głosy i mandat zapracować, to w wyborach samorządowych można mandat sobie kupić. W jaki sposób? Na tym polega cala magia wyborów w małych miejscowościach, tam można być radnym w zamian za kilkadziesiąt butelek wina.
Żeby zostać posłem, należy wywalczyć sobie kilka tysięcy głosów. Oczywiście jest to suma umowna, bo każdy region i każdy okręg wyborczy rządzi się swoimi prawami. Za to w wyborach samorządowych niekiedy wystarczy sześćdziesiąt do stu głosów, by znaleźć się na szczycie i otrzymać od lokalnego społeczeństwa mandat zaufania. Niestety wciąż w naszym kraju źle się pojmuje zasady demokracji. Oczywiście większość z nas narzeka na miasto, w którym żyje, ale tak naprawdę przyczyn nie należy szukać w politykach, ale w niższych klasach społecznych.
Znanych jest wiele przypadków, kiedy to jeden z kandydatów do rady gminy, tudzież miasta wynajmował busa i dowoził do urn ludzi z marginesu społecznego. W zamian za butelkę najtańszego wina skreślali oni na karcie wyborczej odpowiednie nazwisko zapewniając tym samym kandydatowi mandat. Oczywiście sam zakup nawet dwustu butelek wina jest dosyć szybko rekompensowany dietami radnego, to bowiem najczęściej kwota około tysiąca złotych co miesiąc. Warto też nadmienić, że są to „wypłaty” nieopodatkowane. Często dobro miasta i gminy jest sprawą drugorzędną. W Polsce samą w sobie politykę uznaje się jako źródło dochodów, a nie formę działalności społecznej.
Chcesz Pan mandat, zbieraj na wino. To przykre, ze takie praktyki są tolerowane w polskiej samorządności. Oczywiście do prokuratury można donosić, nikogo jednak ukarać się za to nie da. Bo przecież wyborców nikt do niczego nie zmusza, a samo wino… cóż, zawsze można to uznać jako pomoc spragnionym. Przy tym polityków w naszym kraju bardzo rzadko się skazuje za cokolwiek. W tym miejscu należy się tylko zastanowić, czy demokracja w naszym kraju ewaluowała w odpowiednim kierunku. Można mieć na pewno bardzo duże wątpliwości. Dobrze by było, gdyby znalazły się odpowiednie zapisy w ordynacjach wyborczych, które regulowałyby takie podejście do zagadnienia wyborów. Ale chyba nikomu na tym nie zależy, póki co więc rządzić naszym krajem będą ci, którzy są bogaci i mogą sobie pozwolić na szaleństwa podczas wyborczych kampanii, programy póki co mają podczas wyborów drugorzędne znaczenie.
Comments