Dziś przed Sejmową Komisją Śledczą zeznawała Magdalena Sobiesiak, córka polskiego króla hazardu. Magdalena Sobiesiak była zdecydowanie bardziej rozmowna, niźli jej ojciec. Zdaje się nawet, że jej zeznania na dobre pogrążyły polityków Platformy Obywatelskiej oskarżonych o narażenie budżetu państwa na straty podczas tworzenia ustawy o grach losowych.
Jak dotąd mogliśmy tylko kręcić nosem na zeznania kolejnych świadków uważając, że nic nowego do sprawy nie wnieśli. Dziś jednak nastąpił pewnego rodzaju przełom. I bynajmniej nie dla tego, że Magdalena Sobiesiak przyznała się do winy – aż tak dobrze to nie ma. Nie mniej jej oświadczenie było dość banalne i słuchając kolejnych słów jej wstępnej wypowiedzi mieliśmy wrażenie, że w ramach oczyszczania imienia rodziny Sobiesiaków chce pogrążyć polityków Platformy Obywatelskiej oskarżanych o „mataczenie” przy projektowaniu ustawy o grach losowych. Zarówno Mirosław Drzewiecki jak i Zbigniew Chlebowski zarzekali się przecież, że nie załatwiali pracy córce Ryszarda Sobiesiaka w Zarządzie Totalizatora Sportowego. Dziś Magdalena Sobiesiak przyznała, że trzykrotnie spotkała się z Marcinem Rosołem. Ten miał sprawdzać wszystkie dokumenty i CV Magdaleny Sobiesiak, by wypadła jak najlepiej wobec „komisji rekrutacyjnej”. To daje wiele do myślenia, bo trudno przypuszczać, by Marcin Rosół spotykał się i pomagał innym kandydatom do tej posady.
– „Nie widzę w tym nic zdrożnego” – skwitowała tę sytuację Sobiesiak.
Zbigniew Wasserman pytał dzisiejszego świadka o gości hotelowych. Według wiedzy śledczych bowiem dość często w hotelach będących własnością rodziny Sobiesiaków pojawiali się politycy PO zamieszani w aferę hazardową.
– „Nie mam wiedzy na ten temat . Różne osoby przyjeżdżają, więc trudno mi powiedzieć, kogo gościmy” – odpowiadała na te zarzuty Magdalena Sobiesiak.
Magdalena Sobiesiak rozmawiała ze śledczymi i czasami sama sobie zaprzeczała. Kiedy padały konkretne i trudne pytania, to najczęściej odpowiadała podobnie do swojego ojca, kwitowała wszystko stwierdzeniem, że „nie ma nic więcej do dodania” lub „że nie ma takiej wiedzy”.
Ze śledczych najbardziej dociekliwymi byli Bartosz Arłukowicz i Beta Kempa. Ci byli przygotowanie do swojej pracy, zadawali konkretne pytania i zdecydowanie bardziej zależało im na zeznaniach Magdaleny Sobiesiak niźli było to w przypadku Franciszka Stefaniuka i posłów Platformy Obywatelskiej. Ci bowiem zadawali banalne pytania, niekiedy wręcz było można odnieść wrażenie, że pytania te były już z góry ustalone, bo zeznająca córka Ryszarda Sobiesiaka mogła odpowiadać na nie swobodnie, z uśmiechem na twarzy i w żaden sposób nie mogła ona przy okazji tych pytań powiedzieć niczego „niewskazanego”. Sławomir Neumann wręcz krzyczał na Beatę Kempę, że ta zadaje niewłaściwe pytania i zamiast dążyć do rozwikłania sprawy, to obudził konflikt pomiędzy członkami Komisji Śledczej.
Po dzisiejszym dniu można pokusić się o stwierdzenie, że „peowcom” zależy na zamieceniu afery pod dywan. Jeśli tak jest, oto oznacza, że ktoś tu ma nieczyste sumienie. Czy tak jest rzeczywiście? Na popytanie będziemy musieli odpowiedzieć sami sobie.
4 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
Córka Sobiesiaka mówiła, że powodem wycofania jej kandydatury w dniu następnym był argument o wysokim prawdopodobieństwie napisania donosu przez Pana P. w PRZYSZŁOŚCI. “Wprost” woli kłamać na ten temat. Podobnie dzisiaj w TVN kłamał Arłukowicz, dla którego ważniejsze są spekulacje, aniżeli zbieranie faktów i ich rzetelna analiza. Arłukowicz nie słucha, tylko mówi o donosach Pana P. z lipca 2009 bo mu to lepiej pasuje do ciągu poszlak Kamińskiego, których prawdziwość z góry założył – która to postawa Arłukowicza wyłącza jego zdolność bycia członkiem komisji hazardowej. Arłukowicz w ogóle nie ma szacunku do faktów i prawdy, skoro mówi o ważnie powołanej komisji. Ta komisja jest nieważna i pierwotnie i następczo, gdyż za każdym razem Sejm dopuszczał kandydatów PiS, którzy uczestniczyli w procesie legislacyjnym. Jest to bezprawne. Ponadto Wassermann i Kempa nie mogą na komisji występować w dwóch rolach – tzn zarówno świadków, a zarazem członków komisji, a w takiej podwójnej roli występują więc jest to kolejna bezprawność komisji hazardowej. Wyniki przesłuchań wskazują na konieczność postawienia zarzutów Klempie (za dwukrotne kłamanie przed Komisją przez “poufnego prawnika”) oraz Wassermannowi za niedopełnienie obowiązków koordynatora SS dla ochrony bezprawnej likwidacji “uwikłanego” departamentu Ministerstwa Finansów i wyprowadzenia procesu legislacyjnego przez Kaczynskiego, Gosiewskiego i Gilowska z organu administracji państwowej do zainteresowanego podmiotu gospodarczego oraz odnoszenia korzyści przez lokowanie ludzi PiS w powiązanych grupach organizujących hazard. Kontynuowanie udziału Wassermanna i Klempy mimo obligatoryjności ich wyłączeń jest kolejną bezprawnością podobnie jak brak wyłączenia Arłukowicza za złamanie bezstronności i kontaktowanie się ze świadkiem Błochowiak przed składaniem przez nią zeznań.
Tytuł całkowicie nieadekwatny do treści. Sobiesiakowa zatopiła PO bo wyszło, że Rosół jej załatwiał robotę, a Drzewiecki z Chlebowskim byli znajomymi jej taty?! To było wiadome od dawna. Osobiście wydaję mi się że PO najgorsze – w tej sprawie – ma za sobą, chyba że Kamiński coś jeszcze ma w szafie i wyciągnie w trakcie wyborów. To całkiem możliwe. Chociaż z drugiej strony, PO po odbiciu PiSowi CBA będzie z pewnością wiedziała, co Kamyk może mieć w tej szafie.
Siemasz Miro, pozdrów Zbyszka i Grzesia.
Co do Arłukowicza, to On jest zwyczajnie tempy. Wielokrotnie w czasie przesłuchań były sytuacje, gdzie świadek wykazywał Arłukowiczowi błąd myślowy zawarty w pytaniu, a ten potrafił je jedynie dalej powtarzać z uporem maniaka, tylko dlatego że kończyła mu się lista przygotowanych – bardzo możliwe, że nawet nie przez niego – pytań. To było żenujące. On nawet nie potrafił przerabiać tych pytań, tak żeby nie zawierały błędów. Arłukowicz owszem jest medialny, ale jego medialność urzeka głównie ludzi pokroju miłośników oper mydlanych.
..a ja sobie myślę że PO popłynie wraz z “wielką wodą” wpadki z tym związane i nieudolność premiera ze swoją świtą jest porażająca!
Jerzy z rybnika