Skip to content


Musztarak bez Polaków

Dziś rozpoczęła się największa akcja militarna w Afganistanie od czasu zaprzysiężenia prezydenta Stanów zjednoczonych, Baracka Obamy. Wielkie działania sił NATO noszą nazwę „Musztarak”, jej zadaniem jest przejęcie miasta Mardża będącego twierdzą Talibów. W Pierwszym etapie akcji biorą udział wojska amerykańskie i afgańskie, w dalszej części dołączyć mają Brytyjczycy, Duńczycy, Francuzi i Estończycy.

Sama akcja od pierwszego dnia zbiera swoje krwawe żniwo, zginęło 12 cywilów. My jednak szczegółami akcji „Musztark” nie będziemy się rozwodzić. Ważne jest tutaj fakt, że polskie siły zbrojne nie zostały „zaproszone” do powzięcia działań wojennych w ramach tej inicjatywy. Dlaczego? Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej tłumaczy to faktem, że nasz kontyngent jest zbyt mały i jest „obdarzony” innymi zadaniami w Afganistanie. Minister Bogdan Klich zapowiada, że niebawem do Afganistanu wyjadą kolejne grupy żołnierzy. Zwiększony kontyngent ma być dzięki temu sprawniejszy, gotowy do przeprowadzania szybkich akcji i będzie mógł podjąć wiele innych zadań.

Wiele już się mówiło o samym pobycie naszych żołnierzy w Azji. Nie jest też żadną tajemnicą, że wielu Polaków jest przeciwnych pobytowi naszych żołnierzy w Afganistanie. Nasze wojsko bowiem jest bardzo słabo wyposażone, a chwalenie się naszymi „Rosomakami” w tym momencie to po prostu głupotą. O tym świadczy „polskich” ofiar. Nie zanosi się jednak, by polscy żołnierze powrócili do kraju. Tutaj można pokusić się o wiele rozmaitych komentarzy. Bo z jednej strony należymy do NATO i udowodnić musimy, że na członkostwo zasługujemy. Z drugiej jednak strony pośrednio „plączemy” się w konflikt z krajem, który zamieszkany jest przez grupy najniebezpieczniejszych w świecie terrorystów. Teraz wciąż trwają działania na terenie Afganistanu, ale należy wziąć pod uwagę fakt, że ten konflikt może się przenieść na kraje uczestniczące w wojnie o Afganistan. Czy Polska jest przygotowana na ewentualne ataki terrorystyczne? My w to nie wierzymy. Śmiało można pokusić się tutaj o stwierdzenie, że nasza obecność w Afganistanie to igranie z bardzo niebezpiecznym ogniem.

Obecność naszych wojsk w Azji ma też podłoże polityczne. Złośliwi uważają, że wysłanie polskiego kontyngentu do Afganistanu miało zapewnić Polsce umowę z USA dotyczącej budowy tarczy antyrakietowej w naszym kraju. Jak się jednak okazał, w Polsce tarczy nie będzie i nasi politycy zostali niejako na lodzie. Pokusimy się nawet o stwierdzenie, że najedliśmy się tylko wstydu. Z jednej strony wysłaliśmy naszych żołnierzy do Afganistanu, wielu z nich zginęło nie walcząc w obronie Polski, ale obcego nam zupełnie kraju. Z drugiej strony natomiast zyskaliśmy wrogów wśród Talibów. Nasze stosunki z Rosją także uległy pogorszeniu, bo nasz akces wobec budowy amerykańskiej tarczy Kreml uznał jako działania przeciwko Rosyjskiej Federacji. Mamy więc wrogów nie mając tarczy.

Posted in Polska i świat, Wojsko. Tagged with , , , .

2 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. Erni said

    1.Ofensywa nie jest prowadzona w naszej “strefie okupacyjnej”.
    2.Po co mielibyśmy wysyłać żołnierzy do walki skoro i bez tego mamy problem ze zbyt małą ilością żołnierzy.
    3.W sprawie uzbrojenia wojskowi eksperci twierdzą zupełnie co innego. Mianowicie, że nastąpiła polaryzacja pomiędzy uzbrojeniem żołnierzy w Polsce, a “jednostkami eksportowymi”. Tj. że pakujemy ogromną kasę w uzbrojenie eksportowych kosztem krajowych. Ok, brakuje im bsl-ów i helikopterów (btw helikoptery mają tyle, że nie wszystkie latają) ale poza tym uzbrojenie mają całkiem niezłe, a z rosomaków nie ma się co śmiać, bo nam ich inne wojska zazdroszczą.
    4. Te bomby to rozumiem będą nam podkładali Tatarzy z podkarpackiego? Do przeprowadzenia zamachu są potrzebne dobrze zorganizowane struktury wewnątrz kraju z doskonałym zapleczem. Jeśli terroryści mają problem z częstym przeprowadzaniem zamachów np w Europie zachodniej, gdzie roi się od muzułmanów, to naiwnością jest twierdzenie, że będą próbować u nas. Wszystkie znane mi analizy potwierdzają, że zagrożenie terrorystyczne jest u nas marginalne. Czyli w języku potocznym, musiałby się stać cud (mam nadzieje, że to nie jeden z obiecanych przez Tuska).

  2. reksio said

    “Do przeprowadzenia zamachu są potrzebne dobrze zorganizowane struktury wewnątrz kraju z doskonałym zapleczem” – a ile to kupić u Ruskich reklamówkę dynamitu i wywalić w kosmos jakiś kościołek. Na pewno tutaj struktur nie potrzeba…

Some HTML is OK

(required)

(required, but never shared)

or, reply to this post via trackback.