Dwóch lat i trzech miesięcy więzienia dla Andrzeja Leppera domaga się łódzka prokuratura.
Chodzi o słynna już „Seksaferę”, która kilkanaście miesięcy temu zrujnowała Samoobronę. Przed piotrkowskim sądem trwa rozprawa, na 4 lutego zaplanowano mowy końcowe oskarżyciela i obrońcy. Niedługo po tym lider partii usłyszy wyrok.
Wszystko zaczęło się w 2006 roku, kiedy to pracownica biura poselskiego Stanisława Łyżwińskiego wyznała, że pracę u byłego posła otrzymała w zamian za usługi seksualne. Informacja ta przez na wiele tygodni oburzała opinię publiczną. Media szeroko komentowały sytuację, w jakiej znalazła się Aneta Krawczyk. Niedługo po tym podejrzenia o podobne praktyki padły na lidera partii, Andrzeja Leppera. Kolejne oskarżenia pod adresem Samoobrony zaczęły spadać lawinowo: „Wiem o dwóch posłankach, które wymuszały taką sytuację. Rozmawiałem z chłopakiem, którego one tak potraktowały. Żeby pracować, musiał dmuchać babkę. Chyba jedną z najbrzydszych w Samoobronie” – mówił były działacz Samoobrony Michałowi Karnowskiemu z „Dziennika”. Jak się później okazało, wiele tych zarzutów było bezpodstawnych, nie mniej na dzień dzisiejszy możemy niemalże być pewni, że zmuszano pracowników biur poselskich do usług seksualnych. Wielu pokrzywdzonych nabrało jednak wody w usta, prawdopodobnie ze wstydu, bo cokolwiek nie myśleć o Samoobronie, to na pewno społeczeństwo w taki sposób wykorzystanych osób nie toleruje. Dostało się nawet Anecie Krawczyk, która rozpętała całą tę burzę wokół partii.
Śledztwo trwało długo, na wyniki przyszło nam trochę poczekać. Dziś wiadomo, że to nie Łyżwiński jest ojcem dziecka Anety Krawczyk, o co ta oskarżała byłego posła. Nie mniej dowodów na winę i seksualne przestępstwa prokuratura zebrała wystarczająco dużo, by postawić mu zarzuty. Stanisław Łyżwiński oskarżony jest między innymi o zgwałcenie kobiety i grozi mu do 10 lat więzienia. Andrzej Lepper z kolei oskarżany jest o żądanie i przyjmowanie „korzyści o charakterze seksualnym” od działaczek Samoobrony – za to prokurator chce wsadzić lidera partii na ponad dwa lata za kratki.
Oboje nie przyznają się do winy.
Jeśli nawet i jeden i drugi nie trafią do więzienia, a dostaną jedynie wyroki w zawieszeniu, to na pewno kariera polityczna będzie dla tych panów skończona. Polskie prawo bowiem nie przewiduje pełnienia funkcji społecznych przez osoby skazane prawomocnym wyrokiem.
Wyrok zostanie wydany prawdopodobnie jeszcze w lutym tego roku.
0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.