Obiecywał przed wyborami, a teraz…
Posted By admin on 29 lipca 2010
Jak zwykle kampania wyborcza to pasmo obietnic. Wydawało się, że te wypowiadane przez Bronisława Komorowskiego są na tyle łatwe do spełnienia, że po wyborach i przeprowadzce do Belwederu zostaną one zrealizowane. Tymczasem już pierwsze tygodnie powyborcze pokazały, że i Komorowski za nic ma swoje słowa.
Miało być tanie państwo zapowiadane przez Donalda Tuska, a tymczasem po przejęciu władzy przez PO po ostatnich wyborach parlamentarnych zamiast oszczędności jest dawanie pracy z nadania politycznego. W ostatnich dwóch latach przybyło w naszym kraju 40 tys. etatów urzędniczych. To wiąże się z potężnymi kosztami, bo przecież za etaty urzędnicze płacimy my – podatnicy. A co mamy w zamian? Standard obsługi w urzędach nie tylko się nie polepszył, ale wręcz przeciwnie – zauważamy, że urzędnicy i politycy stają się coraz bardziej aroganccy i bezczelni.
Kilka tygodni temu, na jeden przedwyborczych konferencji Bronisław Komorowski obiecywał nam zmniejszenie podatków. Oczywiście Polacy to kupuli, teraz minister Boni już sonduje społeczeństwo, bo VAT z 22% musi wzrosnąć do 25%, bo przecież jakoś dziurę w budżecie łatać trzeba. Marzenia o niskich podatkach to mrzonka, przedwyborcza kiełbasa, na jaką wszyscy się nabrali. I jak zwykle nam, zwykłym zjadaczom chleba przyjdzie spłacać długi wywołane nieudolnością polityków.
Zarówno Kaczyński, jak i Komorowski obiecywali szybka debatę na temat obecności naszych wojsk w Afganistanie. Komorowski wręcz zapowiadał wystąpienie z NATO. Wczoraj był zamach na naszych żołnierzy i jest kilku rannych. Ani Kaczyński, ani prezydent elekt nie odnieśli się do tego problemu. Dla Komorowskiego prawdopodobnie już wszystko jedno, kogo i gdzie będą zabijać, skoro on ma swój prezydencki pałac.
Jak na razie po tych wszystkich przedwyborczych obietnicach Bronisława Komorowskiego pozostały nam tylko wspomnienia. Po raz kolejny prawdopodobnie się okaże, że nabraliśmy się jak dzieci. I zamiast ulg spotkamy się z dodatkowymi problemami, bo Bronisław Komorowski na razie robi wszystko, by swoich obietnic nie dotrzymać.
Oczywiście już podczas kampanii wyborczej wiedzieliśmy, że słowa Komorowski nie dotrzyma. Nie dotrzymałby i sam Kaczyński. Dlaczego? Bo obaj obiecywali coś, co absolutnie nie leży w kompetencjach prezydenta. Tylko że Komorowski ma tę przewagę, że na rząd składają się jego partyjni koledzy. Czy PO wspomoże swojego prezydenta, czy też znów będzie mówiło, że im prezydent na drodze reform zawadza.
Comments