PiS bliżej wsi
Posted By admin on 18 marca 2010
Dziś nasz kraj obiegła informacja, że Prawo i Sprawiedliwość zaczyna tworzyć komitety wiejskie, do których będą mogli zapisywać się rolnicy. Inicjatywa ma na celu udowodnić, że PiS interesuje się wsiami i chce pomagać rolnikom. „Zainteresowanie naszą inicjatywą już teraz jest bardzo duże” mówił dziś dla radio TOK FM Krzysztof Jurgiel. Sama zmiana w polityce PiS-u intryguje, ale owe zainteresowanie wsiami jest tutaj mało wiarygodne.
Pomysł na wejście polityków do wsi nie jest zły. W tej klasie społecznej tkwi wielki potencjał wyborczy, potwierdza to pozycja PSL-u, który latami „woził” się na barach rolników tak naprawdę nie dając nic w zamian. Później pojawił się Andrzej Lepper z głośnymi hasłami walki o polską wieś. Znów skończyło się na słowach, bo kiedy Samoobrona znalazła się w parlamentarnej koalicji, bo bliżej posłom tej partii było tematyce seksualnej, niźli czysto wiejskiej. Nie mam żadnych wątpliwości – PiS chce przejąć elektorat Samoobrony.
Postawa wielu posłów Prawa i Sprawiedliwości jest akceptowana przez rolników. „Pisowcy” mówią to, co mieszkańcy małych miejscowości chcą usłyszeć. Tym wyborcom chodzi tylko o to, by ktoś im pomógł, bo jak wiemy, to waśnie wsie najbardziej dotknięte są bezrobociem. Te miejscowości są bardzo biedne. Za takim stanem rzeczy zawsze idą kolejne marzenia i oczekiwania, że ktoś w końcu kiedyś wsiom pomoże. Był już PSL, ale ludowcy od wielu lat tylko nabijają głowy wszystkim rolnikom licznymi obietnicami, ale kiedy już okres wyborczej gorączki mija, to politycy tego ugrupowania niespecjalnie zajmują się tematyką rolniczą. W zamian za stanowiska wchodzą w koalicję z każdym, kto jest u władzy. Kiedyś PSL spółkował z SLD, dziś z Platformą Obywatelską. Gdyby dziś rządził PiS, to prawdopodobnie PSL byłby z nim w koalicji.
Tylko ja nie wierzę w czystość intencji Prawa i Sprawiedliwości. Hasło promujące komitety wiejskie brzmi dumnie, ale mało prawdopodobnie, to raczej kolejne zganianie winy na PO i zarzucanie temu ugrupowaniu brak zaangażowania w tematyce rozwoju wsi. A w oświadczeniu PiS-u czytamy między innymi:
„Drastycznie rośnie przepaść między poziomem życia mieszkańców miast a wsi. Jeżeli nie możemy liczyć na rząd, zorganizujmy się sami, aby bronić rolniczych praw.”
Przypomina mi to bardzo Leppera i jego świtę. Oni także zapowiadali walkę o rolników. Tylko kiedy już Samoobrona do władzy doszła, to rolnicy pozostali na przysłowiowym lodzie. Teraz czas na PiS, ale nie łudźmy się, to tyko kolejne przedwyborcze mamienie pustymi obietnicami.
Ja z kolei widzę w tym wszystkim poważne zagrożenie. Bo PiS wraz z Ligą Polskich Rodzin i Romanem Giertychem już nam jedną grupę fanatyków sprezentowali, mowa tutaj oczywiście o środowisku katolickim, które dało Lechowi Kaczyńskiemu prezydenturę. A później na wiecach mieliśmy dziesiątki starowinek w berecikach, babunie krzyczały hasła, których same nie rozumiały. Teraz polityka PiS-u schodzi na wieś. Szczerze chcę wierzyć, że nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o głosy wyborców, ale chyba innego wytłumaczenia nie ma. Chyba że… to powrót do korzeni.
Rolnicy, niezaleznie, czy maja dochody, czy ich nie maja, placa podatek rolny. Gdyby wprowadzic opodatkowanie od przychodu, to rolnicy byli by BARDZO zadowoleni, bo placili by znacznie mniej
Albo nie placili by wcale…
Kazdy krzyczy o KRUS, ale zadal sobie ktos pytanie, ile sie doplaca do ZUS?
KRUS przy ZUS to pikus.
Malo tego – bedac w KRUS nie ma sie prawa do zasilkow, zasilki chorobowe sa tak niskie, ze niektorzy wola o nie nie wystepowac, bo wiecej kosztuje paliwo/bilet by do lekarza dojechac, niz sie tego odszkodowania dostanie. Nie kazdy kto jest w KRUS musi posiadac pole – sa to tez domownicy, czyli rodzina rolnika. Fakt, duzi obszarowcy powinni placic skladki podobne do tych, jakie sa w ZUS, ale taki maly rolnik z kilkoma ha ziemi czasami nie jest w stanie oplacic skladki KRUS, a co dopiero ZUS. Na wsi zycie nie jest tak piekne i rozowe, jak sie niektorym wydaje. Na wsi nie ma takich szans, jakie sa w miastach – szczegolnie tych duzych. Nie jest tez prawda, ze rolnik ma mleko, jajka warzywa za darmo. On tez musi zaplacic za prad, za wode, za nawozy, za paliwo i przy tym poswiecic praktycznie od switu do poznej nocy swoj czas, bez wzgledu na pore roku. Pracuje w kazdy dzien – nawet najwieksze swieta. Nie wiem, czy Wam by sie chcialo wstawac o 5ej rano, bo trzeba krowy wydoic. Przy okazji, przerzucajac rolnikow do ZUS, doprowadziloby to do drastycznych podwyzek zywnosci, bo skads ten rolnik musialby sobie zarobic na ZUS. Doprowadziloby to tez do bankructw malych rolnikow, dzieki czemu jedlibyscie pozniej wode naszpikowana chemia, taka jaka sie importuje z Hollandi.
Krytykuje sie tez doplaty do rolnictwa… Ale czy firmy takowych doplat nie maja? Jesli likwidowac doplaty, to wszystkim – bezrobotnym, ktorzy chca zakladac firmy, tez.
No i jesli ktos zazdrosci KRUSu, to nikt mu nie broni zakupic/wydzierzawic (za grosze) ziemi i byc rolnikiem!
Zapraszam… Zobaczymy ile dzisiejsi krzykacze “likwidatorzy KRUS” by na tej wsi wowczas wytrzymali…
(byly mieszkaniec wsi)
to prawda, tych którzy mają ziemie stać na KRUS i ZUS, a ci, ktorzy jej ne mają mają gówno a nie KRUS… a tych jest zdecydowana wiekszosc. kto nie ma rodziny na wsi, ten nie wie, jaka jest tam sytuacja
No teraz to mnie powyższy komentator rozbawił… PSL i KRUS… a kto korzysta z tych przywilejów? partyjniacy, gospodarze którzy mają po 500 ha i więcej. Obrona KRUS-u jest obroną interesów nie wsi, ale kolesiostwem. Bo co drugi bodajże na wsi nie ma pracy, a nie mając ziemi nie ma się przywilejów takich jak KRUS. Dlaczego PSL nie walczy tą uboga wieś?
PSL nic nie robi dla rolników?!
Skutecznie broni licznych przywilejów takich jak: KRUS (co roku 15 miliardów dotacji z naszych kieszeni), opłacanie przez budżet (reszte podatników) rolniczych składek zdrowotnych, brak opodatkowania rolniczych dochodów, dopłaty do nieefektywnej produkcji rolnej przy jednoczesnych cenach żywności znacznie wyższych niż poza UE, “janosikowe” płacone przez bogatsze samorządy na rzecz “biedniejszych” (skoro rolnicy nie są opodatkowani, to ich gminy i powiaty mają mniejsze wpływy) itp itd. Co jeszcze mieliby tym rolnikom dać? Z rządowej reformy KRUS ostała się jedynie kosmetyczna zmiana, że rolnicy powyżej 50 ha płacą trochę więcej… oszczędność raptem kilkudziesięciu milionów rocznie. Także PSL w swoich poczynaniach jest skuteczne. A że to niezbyt w porządku wobec reszty, to inna sprawa. PiS też nie miał zamiaru zabierać rolnikom przywilejów i gdybym był rolnikiem, to głosowałbym na którąś z tych dwóch partii. Aczkolwiek prędzej na PSL, ostatnią partię klasową w Polsce (w Europie?).