„Podczas gdy politycy stają się celebrytami, coraz mniej liczy się program, coraz bardziej pozycja w plotkarskich mediach” – uważa Jacek Żakowski, znany polski dziennikarz od lat ściśle związany z magazynem „Polityka”. Ale czy rzeczywiście polityk musi się wygłupiać, by zyskać popularność wśród wyborców?
Nieubłaganie zbliża się czas wyborów. Politycy związani z różnymi ugrupowaniami politycznymi już teraz dość „intensywnie przebierają nóżkami”, chcą się pokazywać publicznie. Bartosz Arłukowicz z SLD, przewodniczący Sejmowej Komisji Śledczej w sprawie afery hazardowej ma doskonałą okazję by brylować. Samo śledztwo elektryzuje wielu Polaków, ci bowiem chcą poznać tajemnicę kontrowersyjnej ustawy, która naraziła budżet państwa na stratę blisko 500 milionów złotych. Czy Drzewiecki i Chlebowski rzeczywiście lobbowali na rzecz właścicieli kasyn i czy Donald Tusk uprzedził obu o prowadzonym śledztwie CBA? Zapewne sama komisja tego nie wyjaśni, nie mniej Arłukowicz często ma okazje pojawiać się w mediach. I tak też robi, a że czasem mówi tylko dla samego mówienia… cóż, to można pozostawić dowolnej interpretacji każdego z nas.
Same wystąpienia polityków na łamach wszelakich mediów, czy to radio, prasy, internetu, czy też telewizji zakrawają o absurd. O samym Januszu Palikocie (PO) zapewne niewielu by z nas wiedziało, gdyby ie jest wystąpienia. A to obrażanie gejów, a to udział w IX Reality Shopka Szoł w krakowskim Teatrze Groteska. Wiele kontrowersji budzą też wypowiedzi tego polityka. W zasadzie można się nawet tutaj pokusić o stwierdzenie, że obraża on wszystkich i wszystko – z wyłączeniem oczywiście samego siebie, tutaj bowiem można mówić o idealizacji. Niestety na „błazenadzie” zbudował Palikot swój wizerunek i jakby tego było mało, nie tylko społeczeństwo go toleruje, ale i sama partia postanowiła o tym, by Palikot został wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego PO.
Z kolei Lech Kaczyński i Radosław Sikorski publicznie w ostatnich tygodniach pokazywali się z Dodą. Czy „bliskość” ze znaną i zarazem kontrowersyjną wokalistką przyniesie obu panom popularność? Trudno dziś powiedzieć – jedno w tym wszystkim jest pewne. Coraz bardziej stawiamy na tych, którzy są medialni, a coraz mniej na tych, którzy są pracowici i którzy mają jeszcze honor. Niestety sam program wyborczy nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Wystarczy, byśmy sobie przypomnieli ostatnie wybory do parlamentu. Ilu z nas tak naprawdę zapoznało się programem wyborczym Platformy Obywatelskiej i PSL-u? Niewielu. Nie mniej to dwie partie dziś rozdają karty w Sejmie. A to wszystko dlatego, że do urn wyborczych poszliśmy po to, by glosować przeciwko braciom Kaczyńskim i PiS-owi. A głosowaliśmy na tych, którzy ładnie na nas spoglądali z plakatów wyborczych. W Szczecin już żałują, bo wybrali tam Sławomira Nitrasa. A teraz stoczniowcom pozostaje jedynie rzucać jajkami w okna jego biura poselskiego.
0 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.