Przyjaznepanstwo.pl

To nie strona komisji Przyjazne Panstwo.

Reformy edukacyjne zawsze się nie udają

Posted By admin on 13 lutego 2010

Polska nie jest krajem, który potrafi znaleźć sposób na reformowanie dziedzin naszego życia. Wiele pomysłów ginie już w fazie planów, a te, które wprowadza się w życie najczęściej okazują się kompletną klapą. Pisaliśmy już o tym, że uzawodowienie armii nie było dobrze zaplanowanym posunięciem ze strony rządu. Reformy dotykające edukację także nie były udane. „Nowe” matury co roku budzą wiele kontrowersji. Podobnie jest z testami kompetencji w gimnazjach.

Nowym pomysłem Ministra Edukacje jest „wepchnięcie” sześciolatków do szkoły podstawowej. Jak dotąd w tym wieku nasze pociechy beztrosko bawiły się jeszcze w przedszkolach. Postanowiono jednak im tę beztroskę zabrać. Niebawem dojdzie do tego, że maluchy w wieku sześciu lat będą się razem uczyły z siedmiolatkami w jednej klasie. To kompletne szaleństwo, bo w tym wieku różnice rozwojowe u dzieci są ogromnie różne. Siedmiolatek będzie rozwijał się szybciej, lepiej będzie się uczył i szybciej chłonął każdy rodzaj wiedzy w porwaniu do sześciolatka.

Dla młodszych dzieci taka reforma okazać się może prawdziwym koszmarem – ba, nawet nie może, ale wręcz się okaże. Na pewno sześciolatkowie będą zdeprymowane zdolnościami swoich starszych kolegów z klasy. To odbijało się będzie na motywacji i psychice. Dziecko nie będzie rozwijało wszystkich swoich umiejętności psycho-ruchowych wynikających z zabawy i nauki poprzez rozrywkę. Logopedzi nie mają żadnych wątpliwości, że dzieci za sprawą takiej reformy mogą nabawić się dużych problemów związanych z wymową.
– „Dzieci idąc do I klasy szkoły podstawowej często skazywane są na naukę języków obcych – mówi Katarzyna Pieczyńska, logopeda z Łodzi. – Niestety sześciolatkowie powinni przede wszystkim pracować nad językiem polskim, ojczystym. Jeśli zaczną się uczyć angielskiego lub niemieckiego wespół z polskim, to szybko przekonamy się, że dzieci zaczną cierpieć o na różnego rodzaju wady wymowy. To będą poważne problemy”.

Reformę źle postrzegają też rodzice. Uważają, że Ministerstwo Edukacji posunęło się zbyt daleko w swoich pomysłach. Twierdzą, że to sztuczne rozwiązywanie problemów wynikających z wieloletnich zaniedbań i błędnych decyzji dotyczących szkolnictwa.
– „Jeszcze kilka lat temu zamykano na siłę przedszkola w imię oszczędności – ironizuje Rafał Czerpak, ojciec sześcioletniego Kacpra. – Nieruchomości poszkolne sprzedawano, a teraz okazuje się, że przedszkoli brakuje, bo zapowiedzi o potężnych niżach demograficznych były niewłaściwe. Szkoda tylko, że w ramach wyrzucania dzieci z przedszkoli skazuje się je na przedwczesne męczarnie w szkołach podstawowych. Na pewno w ten sposób inteligentnego pokolenia się nie zbuduje.”


Comments

One Response to “Reformy edukacyjne zawsze się nie udają”

  1. (required) mówi:

    Prawie się zgadzam, oprócz nieprawdy dotyczącej uczenia dzieci dwóch języków naraz. Właśnie, że wg psychologów już w przedszkolu najlepiej by było, aby człowiek uczył się języka obcego. “Wady wymowy” z tego powodu nie pojawią się – nie wiem kto to sobie wymyślił. Wpiszcie w net dzeci dwujęzyczne albo bilingual children i poczytajcie.