Niewielu jest Polaków, którzy zyskali tak wielką sławę w świecie i mimo, że żyli i tworzyli dziesiątki lat temu, to wciąż są na ustach całego świata. Na pewno wszystkie narodowości zachwycają się osiągnięciami Mikołaja Kopernika, Marii Curie-Skłodowskiej, czy też Fryderyka Chopina. Ten ostatni uważany jest za jednego z najlepszych kompozytorów w historii muzyki.
Nie wiadomo, kiedy naprawdę urodził się Fryderyk Chopin – czy 22 lutego, czy 1 marca. Kontrowersje budzą dwa zapisy – metryka urodzenia mówi co innego, a co innego księgi kościelne parafii, w której chrzczono naszego genialnego kompozytora. Organizatorzy „Roku Chopinowskiego” nie lekceważą ani jednej, ani drugiej daty. W tym roku obchodzono bodajże najdłuższe i najbardziej „dźwięczne” urodziny.
„Rok Chopinowski” to wydarzenie kulturalne roku w naszym kraju. Patronat nad obchodami objęły: Senat RP, Wspólnota Polska, oraz Centrum Smolna. Niewątpliwie Polska jest obecnie w centrum zainteresowania największych melomanów naszego globu, bo twórczość Fryderyka Chopina jest niekwestionowanie wielka i niepowtarzalna.
Oczywiście o zasługach Chopina dla polskiej i światowej kultury można pisać całe dzieła, ale my nie tym chcemy się zająć. Cieszy nas i ciekawi aktywne uczestnictwo w obchodach „Roku Chopinowskiego” najbardziej znanych polityków w kraju. Z jednej strony nie ma się co dziwić, w końcu chodzi tutaj o kulturalną spuściznę naszego kraju. Z drugiej jednak strony sama obecność polityków na koncertach bardzo intryguje (nie będziemy wymieniali z nazwisk, żeby nikt nas nie posądził o stronniczość lub nienawiść).
My stawiamy tylko kilka prostych pytań: który z polityków zna tak naprawdę twórczość Fryderyka Chopina? Który z nich ma choć jedną płytę z utworami naszego wielkiego kompozytora? Ilu z nich jest w stanie rozróżnić twórczość Chopina od np. Gershwina? Ilu z tych polityków, pokazujących się na koncertach chopinowskich zna jakiekolwiek fakty z biografii kompozytora? Kiedy się tak głębiej zastanowić, to wydaje się nam, że nasi politycy traktują „Rok Chopinowski” jako okazję pokazania się w kulturalnym świecie przed zbliżającymi się wyborami.
Oczywiście ktoś tutaj może powiedzieć, że teraz każda działalność i aktywność będzie odbierana jako przedwyborcza kampania. Ale nie oszukujmy się, nie mamy najbardziej ukulturalnionych polityków świata. Raz, że w naszym kraju tak naprawdę niewiele się dzieje z kultury o zasięgu światowym, a dwa, po prostu w naszym rządzie i polityce nie ma ludzi, którzy z natury mieliby jakiekolwiek zamiłowania do innych dziedzin życia, niż tylko spekulowania i „robienia interesów”.
My próbujemy sobie wyobrazić Andrzeja Leppera siedzącego w swoim domu i wsłuchującego się w takty muzyki chopinowskiej, i jeszcze poruszającego nogą w rytm muzyki. Taki sam obraz nijak nie pasuje nam do Romana Giertycha, Renaty Beger, nie pasuje nam nawet do obecnie „panujących” ministrów, posłów i senatorów. Nie mniej wszyscy na koncertach chopinowskich bywają i zasiada w pierwszych rzędach najwierniejszych słuchaczy i melomanów. Ignorancja, hipokryzja, arogancja, a może ukryte pasje?
One Response
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
O, akurat do Giertycha pasuje ta muzyka, jest przecież wykształconym prawnikiem i to z dobrego domu… a jego poglądy są dosyć narodowe, wręcz nacjonalistyczne… proszę nie być aż tak stronniczym;>