SLD dało początek klęsce
Posted By admin on 26 marca 2010
Sama idea „Przyjaznego Państwa” jako nieprzyjaznego jest fajna. Czytuję kolejne publikacje, dają do myślenia. Mam nadzieję, że mój gorszym tekstem nie będzie i że również wzbudzi dyskusję i da powód do rozmyślań.
Chcę poruszyć tutaj problem samej służby zdrowia, a w zasadzie tego, co się w niej dzieje. Oczywiście najbardziej dostaje się teraz Platformie Obywatelskiej, ale chyba warto cofnąć się do czasów panowania SLD, to przecież ta partia dała początek medycznej klęsce. Te ich reformy od samego początku biły w każdego pacjenta, ustawy dotyczące służby zdrowia moim zdaniem były pisane tylko pod konkretne osoby. Wystarczy przejrzeć liczne stanowiska dyrektorskie, od tamtych czasów niewiele się zmieniło, wciąż zdecydowana większość szefów szpitali to ludzie dawnego układu politycznego, niektórzy mają swoje korzenie w działalności partyjnej z czasów PRL-u, inni przystąpili do SLD już w czasie demokracji.
Może w tym miejscu ktoś podważyć moje teorie… śmiało… ja za to pytam, skąd biorą się tak ogromne długi szpitali? Oczywiście Narodowy Fundusz Zdrowia to jedno, a same kompetencje dyrektorów to drugie. A że w tym ostatnim przypadku kompetencji i wiedzy o zarządzaniu nie ma żadnej, to i są ogromne długi,z których szpitale już się nie podniosą. I nie ukrywajmy – za te długi zapłaci państwo, czyli my – podatnicy.
Moja mama pracowała w bydgoskim szpitalu. Zajmowała się pobieraniem krwi od krwiodawców. Za czasów komuny chętnych było wielu, bo krwiodawcy mieli jakieś przywileje. Ważne były zniżki na lekarstwa. Oczywiście to kwestia jak zwykle mocno dyskusyjna, ale kiedy nastała reforma zdrowia i te wszystkie przywileje oddającym krew zostały odebrane, to i chętnych zaczęło brakować. Wiadomo – dar darem, ale mentalność jest taka, że za tak wartościową pomoc chciałoby się mieć coś w zamian, choć jeden malutki przywilej. Osobiście uważam, że oddawanie krwi jest pewnym honorem i powodem do dumy, ale też rozumiem tych, którzy wobec tych zmian wystąpili z kół krwiodawców.
Co teraz mamy? Niewiele krwi, brak chętnych do oddawania osocza, że o dawcach szpiku kostnego nie wspomnę. Ludzie nienawidzą szpitali, nie ufają lekarzom, podważają ich kompetencje. Ale wiele tutaj zależy od konstrukcji prawa obowiązującego w służbie zdrowia. A takie zawdzięczamy wszystkim eseldowcom. To oni w imię reform pozbawili nas jakichkolwiek praw jako pacjentów, to oni zrujnowali całkiem nieźle prosperujące honorowe krwiodawstwo. A teraz pojawiają się przed kamerami jako mężowie miłosierdzia i mówią, ze źle jest w Polsce, bo Tusk i jego kompania są źli. Też uważam że są źli i nie zagłosuję na PO w najbliższych wyborach, ale wiem też, że nie tylko PO jest partią niegodną zaufania. Zakłamani są też czerwoni, którzy noszą na klapach garniturów plakietkę SLD.
Magda W.
Oooo. Artykuł nie od admina i już mi się podoba. W pełni się zgadzam, że reforma służby zdrowia w wykonaniu SLD rozłożyła ją na łopatki. Nie przypadkowo jej pierwsze wydanie Trybunał Konstytucyjny zjechał po całości, pierwszy raz powołując się nie na sama Konstytucję, tylko na prawa logiki i zdrowy rozsądek. Uznał ją za kompletnie nie racjonalną i nakazał zmianę. Ponadto SLD swoją “reformą” cofnęło całkiem nie głupią – aczkolwiek nie dokończoną i nieumiejętnie wdrażaną – reformę rządu AWS-UW (tzw kasy chorych funkcjonujące chociażby w Niemczech).
A to, że komuszki od lat potrafią się utrzymywać na stanowiskach, to też fakt. Sztukę “pływania” opanowali do perfekcji. I bardzo pamieć maja krótką… często na wikipedii jestem zmuszony dodawać różnym chwalącym się swoimi życiorysami i sukcesami profesorkom ich dawne “osiągnięcia” z czasów PRL. Wstydzą się tego PZPRu czy jak?