Przyjaznepanstwo.pl

To nie strona komisji Przyjazne Panstwo.

Sprawa krzyży pokazuje, kto rządzi Polską

Posted By admin on 29 marca 2010

Ostatnio dość często pojawia się w mediach zagadnienie krzyży. Wisza one wszędzie – w szkołach, urzędach, w sali sejmowej. Z jednej strony jest to logiczne, bo niby chrześcijaństwo to religia narodowa w naszym kraju. Ale jak to jest z innymi wyznaniami? Przecież całkiem spory odsetek to przecież wyznawcy innych religii. Tymczasem oni na swoje symbole religijne nie mają co liczyć w urzędach lub szkołach.

Moim zdaniem problem symboli religijnych i samych krzyży można interpretować dwojako. Z jednej strony dowodzi to bowiem, że politycy którzy są władni w podjęciu stosownej ustawy regulującej przepisy w tym temacie nie słuchają głosu ludu, który do władzy ich powołuje. Pamiętajmy, że taki odsetek ludzi wierzących to jedynie statystyki w żaden sposób nie mogą one być potwierdzone rzeczowymi dowodami. W naszym kraju zdecydowana większość to tak zwani chrześcijanie niepraktykujący, czyli te osoby, które przyjęły chrzest i inne sakramenty Kościoła tylko po to, że tak kazali niegdyś rodzice. W rzeczywistości o chrześcijaństwie i katolicyzmie mają najgorszą opinię, nie chodzą do kościołów. Do tego trzeba dodać, że z roku na rok w Polsce przybywa wyznawców innych religii.

Politycy w tej materii zachowują się niczym przysłowiowe „baby”. Żadne z liderów partii nie ma jaj, żeby powiedzieć „NIE” krzyżom w miejscach publicznych, służących nie tylko chrześcijanom. To nie tylko obrażanie wyznawców innych religii, ale i totalny brak poszanowania dla wyborców, którzy od dawna oczekują rozwiązania tego problemu.

Inną kwestia, która w tym wszystkim boli to sam wpływ Kościoła katolickiego na politykę. Kiedyś to duchowni podpowiadali Lechowi Wałęsie i Solidarności, co trzeba robić w kraju żeby chrześcijanom żyło się lepiej niż innym. Dziś takim torem idzie Prawo i Sprawiedliwość. Inne ugrupowania polityczne nie postulują głośno na rzecz Kościoła, ale w przeddzień wyborów jak zwykle wolą się nie narażać. Dlaczego? Bo nasi politycy boją się Kościoła i księży, można nawet powiedzieć w tym momencie, że ich decyzje uwarunkowywane są opina fanatycznych katolików. To do tyczy krzyży, aborcji i dziesiątek innych problemów, które w żaden sposób nie stawiają Polski w rzędzie krajów cywilizowanych i tolerancyjnych.

Mary K.


Comments

7 Responses to “Sprawa krzyży pokazuje, kto rządzi Polską”

  1. Adam mówi:

    Mary K. “To nie tylko obrażanie wyznawców innych religii, ale i totalny brak poszanowania dla wyborców, którzy od dawna oczekują rozwiązania tego problemu.”

    Twój osąd tej sytuacji jest bardzo subiektywny i, nie bojąc się użyć tego sformułowania, ograniczony. Jak już ktoś zauważył chrześcijanie (tu katolicy) to zdecydowana większość społeczeństwa polskiego. Jestem zażenowany stwierdzeniem, że innowierców krzyż może obrażać. To nie kraj arabski prawda?, gdzie katolików zabijają (są pewne bardzo ortodoksyjne regiony) W życiu nie słyszałem większej bzdury niż ta. Mnie np. nie uraża kościół zielono-świątkowców na środku rynku mojego miasta, ani żadne inne symbole, jakby nie było różniących się od katolicyzmu religii. Poza tym… Jak może wiesz, demokracja charakteryzuje się tym, że decyduje większość (powiedzmy). Oczywiście głos każdego obywatela jest ważny, ale jeśli załóżmy 10 tys. osób opowie się za zaatakowaniem Rosji, to czy rząd powinien wysłuchać takiej oto prośby? Tak samo z krzyżami. Zdecydowana większość nie ma nic przeciwko ów symbolowi.

    Ambiwalentne uczucia mną teraz targają. Bo z jednej strony, z chęcią bym wyraził moje niepochlebne zdanie na temat tego artykułu (bo jest on strasznie nieprecyzyjny, jest bardzo stronniczy, manipulujący opinią adresatów – z góry zakładasz, że masz rację i “tak jest bo jest”), zaś z drugiej strony z chęcią wdam się w polemikę.
    Skoro mówisz już o pewnej tolerancji, to jakim prawem szydzisz z katolików, pewnych wartości (a krzyż ma wartość metafizyczną). Jeśli Polska to ma być kraj tolerancyjny to dlaczego uważasz, że to przez Kościół nie jest. Zastanów się nad sprzecznością w swojej wypowiedzi.

    Należy pamiętać (no i tu jest oto chyba pięta achillesowa społeczeństwa polskiego – brak wiedzy historycznej), że dzięki de facto religii, naród zjednoczył się – również dzięki JPII i po latach udręki w końcu mogliśmy zacząć normalnie żyć. Lecz rzecz jasna trwa teraz w mediach i również tutaj nagonka na religię jako instytucję ograniczoną, staroświecką itp. itd.
    Jeśli masz czelność nazywać się tolerancyjnym Polakiem to dlaczego wyrażasz się o katolikach w taki pogardliwy sposób?

    PS 1: Jestem katolikiem, owszem, lecz nie przeszkadza mi to w obiektywnym osądzeniu pewnych spraw. Nie jestem również fanatykiem, za jakich uważasz zwykłych wiernych.
    PS 2: Artykuł jest tak nieścisły, stronniczy, manipulujący – a dywizom tej strony było chyba obiektywne spojrzenie obywateli na sprawy RP i ich rozpatrywanie. Poza tym dane, które przytoczyłeś/aś są tak ogólne, że w żaden sposób nie są miarodajne.

    Pozdrawiam Adam.

  2. Stangor mówi:

    To nie nagonka na kościół a na wtrącanie się kościoła w sprawy państwa. Wina nie leży tylko po stronie kościoła ale również po stronie państwa dlatego że jak jedna tak druga strona pozwoliły sobie w Konstytucji R.P. na nieprecyzyjny zapis o rozdziale państwa od kościoła.
    Państwo polskie zgodnie z konstytucją jest państwem świeckim a więc takie zapisy jak: nauka religii w szkołach, finansowanie księży z budżetu czy finansowanie kościołów z budżetu są sprzeczne z pojęciem świeckości państwa. To nie znaczy że należy kościół zwalczać czy szykanować wierzących. Należy również pamiętać że wierzący muszą respektować prawa innych. Najlepszym prawem byłoby przysłowie ” nie czyń drugiemu co tobie nie miłe” tylko jak to osiągnąć ( i tu jest zadanie dla kościoła zgodnie z nauką Chrystusa).

  3. kacper mówi:

    Mi przeszkadzają kiedy idę do urzędu, nie jestem chrześcijaninem ale jestem Polakiem… i chcę żeby postawiono przy wejściu figurkę Buddy. Ktoś to uszanuje? P… zakłamani katolicy

  4. mateusz mówi:

    jezeli komus przeszkadzaja nasze symbole niech wraca do swego domu rodzinnego

  5. Erni mówi:

    A mówiąc o innych religiach kogo macie na myśli? Bo ja kojarzę w Polsce jeszcze prawosławnych i protestantów ale im krzyż też raczej nie przeszkadza. :-) Praktykujących Żydów zaś jest 10 tysięcy rozsianych po całej Polsce i jeśli nawet w szkole, w której jest jeden Żyd nie wisi gwiazda Dawida, to raczej dlatego, że rodzice tego żydowskiego dziecka o to nie proszą. Ja na ich miejscu też bym nie prosił, bo nasze mało tolerancyjne społeczeństwo by tego dzieciaka zgnoiło.
    Powiem tak. Jestem agnostykiem ale krzyże mi nigdy nie przeszkadzały. Oczywiście z teoretycznego punktu widzenia demokratyczne państwo świeckie nie powinno zezwalać na krzyże w publicznych szkołach czy urzędach. Ale w sytuacji kiedy niemal całe społeczeństwo deklaruje się jako chrześcijanie nie wiem czy należy być w tym przypadku aż tak doktrynalnym. Ruszanie tej sprawy przez polityków zrodziło by tylko niepokoje społeczne. Byłyby marsze moherów, napiętnowania “myślących inaczej” z ambon itp itd etc. Poczekajmy aż społeczeństwo stanie się bardziej świeckie (żeby nie powiedzieć ateistyczne, bo to niemal zakazane słowo). Dużo czasu minie zanim tak się stanie ale jestem przekonany, że wolnomyślicieli zacznie przybywać. Zwyczajnie upodobnimy się do cywilizowanych społeczeństw zachodnich. A póki co, skupmy się na sekowaniu księży pedofil, bo to naprawdę zaczyna mnie powoli wk…ać chociaż do nie dawna jeszcze miałem jakiś szacunek do Kościoła Katolickiego. Odkąd nie ma JPII powoli go tracę i coraz wyraźniej dostrzegam pewne rzeczy.

  6. Edi mówi:

    Fakt… chyba faktycznie Erni ma rację, chrześcijan rzeczywiście jest więcej i gdyby te krzyże ściągnięto, to rzesze moherów manifestowałyby pod sejmem. Choć niewątpliwie łamie to zasady konstytucji mówiącej o równości religijnej. Inne wyznania nie mogą mieć symboli, tylko chrześcijaństwo… tylko że nawet niezawisłe sądy robią po gaciach, kiedy przychodzi im podejmować takie decyzje i wyroki. Sędziowie się boją i pozwalają na taki stan rzeczy

  7. Erni mówi:

    Mary twierdzisz, że politycy nie słuchają wyborców w sprawie krzyży, a jest dokładnie odwrotnie. Osoby, którym te krzyże przeszkadzają są w zdecydowanej mniejszości.
    Co do reszty się zgadzam. Kościół ma zbyt duży wpływ na władzę co ujawniło się np w sprawie in vitro. Tu akurat nawet większość katolików jest za ale i tak władza jest zmuszona na kompromisowe rozwiązanie. A przypominam sobie czasy jak pierwszy raz do władzy doszło SLD, na sztandardach mieli różne antykościelne hasła i co? I nawet hasła pochowali nie mówiąc już o ich realizacji. Kościoła się boją wszyscy, bo jest potęgą w Polsce. I dużo wody upłynie w Wiśle zanim się to zmieni.