Przyjaznepanstwo.pl

To nie strona komisji Przyjazne Panstwo.

Ten medal to cud!

Posted By admin on 28 lutego 2010

Dziś ostatni dzień Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver, zapewne medalu się już nie doczekamy i nasi sportowcy zakończą Olimpiadę z sześcioma krążkami. O ile na Justynę Kowalczyk liczyliśmy będąc pewnymi jej medali, to dobra forma Adama Małysza trochę nas zaskoczyła. Za to prawdziwym cudem można nazwać brąz panczenistek, bo te w Polsce trenować nawet nie mają gdzie.

To nie będzie artykuł dotyczący samego sportu, ale jego infrastruktury. Bo chociaż warunki mamy i zimę też (czego nie mogą powiedzieć sportowcy z Ghany), to jednak nasza infrastruktura w przypadku panczenów w zasadzie nie istnieje. Od czasu do czasu „zamrażany” jest warszawski Torwar, ale to nie jest hala kryta i do tego tor jazdy jest zbyt krótki (nie ma wymaganych 400 metrów).

To nie jedyna konkurencja sportowa, jakiej uprawiać w naszym kraju się nie da. Przedstawiciele wielu dyscyplin mogą narzekać na Ministerstwo Sportu i włodarzy wielu miast, że ci nie inwestują w sportową infrastrukturę. Nie ma się też co dziwić, że nasi sportsmeni później na imprezach międzynarodowych po prostu sobie nie radzą, bo nowoczesne obiekty sportowe nie tylko przerażają, ale i wymagają nieco innego przygotowania. O wszystkich tych dyscyplinach nie będziemy opowiadali, ale skupimy się głównie na panczenistach – to wszak nasza największa olimpijska radość – bo w końcu był to medal wybitnie niespodziewany.

Każde miejsce polskiego sportowca w ósemce jakiejkolwiek konkurencji łyżwiarskiej Polski Komitet Olimpijski przyjąłby w ciemno z ogromną radością. Bo oczywiście z jednej strony narzeka się, że na Igrzyskach Zimowych zdobywamy mało medali, że nie liczymy się w konkurencjach łyżwiarskich, ale tak naprawdę świat postrzega nas w panczenach jako swoistą egzotykę. W Polsce nie ma żadnego toru, na jakim mogliby się nasi łyżwiarze szybcy przygotować do wielkich imprez sportowych. A skoro nie ma gdzie trenować, to nie można liczyć na sukces.

Tutaj możemy nasze panczenistki Katarzynę Bachledę-Curuś, Katarzynę Woźniak i Luizę Złotkowską porównać do Ghańczyka, który wystartował w konkurencji narciarskiej. Kwame Nkrumah-Acheampong nazwany został „Śnieżnym Gepardem” i zupełnie nie liczył się w stawce walczących o medale narciarzy, ale sam fakt, że wystartował został odebrany jako wielki, olimpijski pozytyw. Tylko że Kwame Nkrumah-Acheampong medalu nie zdobył, a nasze panczenistki mają brąz. Cieszy to bardzo, zważywszy, że nasze łyżwiarki miały podobne szanse w walce o olimpijskie krążki, jak „Śnieżny Gepard” .

O ile rządu Ghany obwiniać za brak śniegu nie można, to jednak do naszych ministrów sportu można mieć wiele pretensji. My, bowiem warunki do uprawiania sportów zimowych mamy, ale niestety o sportową infrastrukturę się nie dba, ani się w takową nie inwestuje. To, co robią nasi ministrowie? Przyglądając się Mirosławowi Drzewieckiemu można pokusić się o stwierdzenie, że grają w golfa z biznesmenami. A cierpią na tym nie tylko sportowcy, ale miliony kibiców, którzy nierzadko zawiedzeni odchodzą od telewizorów, bo cudów w sporcie jest niewiele. Niewiele też jest sukcesów polskich sportsmenów.


Comments

Comments are closed.