17 lutego w stolicy odbyła się premiera filmu dokumentalnego w reżyserii Katarzyna Kolendy – Zaleskiej pod tytułem „Chwilami życie bywa znośne”. Dokument ten jest poświęcony jednej z najsłynniejszych polskich poetek, Wisławie Szymborskiej, która w 1996 roku została nagrodzona Literacką Nagroda Nobla. Nasza „bohaterka narodowa” nie do końca jest tak nieskazitelna, jak mówią o niej media. Okazuje się, że nasza pamięć jest nie dość, że krótka, to jeszcze wybiórcza.
– „To wzorowa etycznie postawa wobec rzeczywistości, którą poetka zawsze demonstrowała, nawet w najtrudniejszych czasach – mówił o poetce Andrzej Szczypiorski. – Jest tak suwerenną duchowo postacią, że nawet najostrzejszy krytyk niczego nie mógłby wytknąć”. Sam film także przedstawiony jest w takiej konwencji. Katarzyna Kolenda–Zaleska twierdziła podczas premierowego pokazu, że nie jest łatwo zrobić film o osobie tak zamkniętej w sobie, jak nasza noblistka, ale… się udało. Film potwierdził jednak, że pamięć Polaków jest bardzo krótka i do tego wybiórcza. My jednak nie zapomnieliśmy.
My Wisławę Szymborską kojarzymy nie za współczesną liryką, ale przede wszystkim ze stalinizmem i działalnością w PZPR. Warto przypominać wszystkim Polakom, że poetka aktywnie służyła zbrodniczemu ustrojowi. Jak uważa znakomity publicysta, dr Stanisław Krajski:
– „Szymborska nie potępiła stalinizmu i nie wyraziła skruchy z powodu swojego dla niego poparcia, jak również nigdy nie próbowała zadośćuczynić negatywnym owocom swojej politycznej działalności.”
Tak naprawdę utworów, w których poetka opiewa Józefa Stalina jest wiele, można przytaczać cytaty z kolejnych wierszy i poematów Szymborskiej na potęgę. Na pewno budzi to ogromny niesmak. Co ciekawe, sama poetka nigdy tak naprawdę w swojej twórczości nie zanegowała tego ustroju, systemu który jakby nie patrzeć niszczył nasz kraj i przyczyniał się do śmierci naszych rodaków.
Oczywiście można teraz tłumaczyć Szymborską, że takie były czasy i trzeba było się do nich dopasować, by nie mieć trudnego życia. To dość wygodne tłumaczenie dla wielu ludzi, którzy w epoce radzieckiej okupacji, a później w okresie zbrodniczej działalności PZPR-u przyłączali się do tej „przestępczej” organizacji. Ale tak naprawdę wielu poczciwych Polaków temu systemowi się opierało. Wielu ciężko pracujących robotników nigdy nie dało się wciągnąć w szeregi partii, niektórzy z nich mimo konsekwencji działało na rzecz wolności. Przykładem jest na pewno ksiądz Jerzy Popiełuszko.
Za wzór „stalinowsko-literacki” można również uznać Tadeusza Różewicza, który był zmuszany przez Partię i ustrój do pisania poematów ku czci Stalina. Sam poeta wielokrotnie o tym wspominał mówiąc, że po prostu pisać w okresie stalinizmu przestał, bo o Stalinie pisać dobrze się nie dało. A nasza noblistka?Była członkiem partii komunistycznej od końca lat czterdziestych do 1966 roku. Po Po okresie stalinowskim Szymborska przygotowywała śpiewnik mający uczynić z harcerzy młodych, ideowych komunistów. Według naszej bohaterki narodowej i głównej postaci filmowego dokumentu opiewającego „wspaniałość” noblistki młodzież miała śpiewać przy ogniskach „Międzynarodówkę”, „Bądź zawsze gotów” (hymn pionierów radzieckich z 1928 r., „Czerwony sztandar” (pieśń szczególnie ulubiona przez komunistycznych przywódców), „Kowal” (tradycyjna pieśń rewolucyjna), „Na barykady” (pieśń rewolucyjna z 1905 r.), czy też pieść zatytułowaną „Marsz młodzieży radzieckiej”.
Zasług dla polskiej literatury Wisławie Szymborskiej zabierać nie można, z jej literackiej Nagrody Nobla jako rodacy także powinniśmy być dumni. Ale w żadnym wypadku nie można zapomnieć o przeszłości Szymborskiej, tak samo, jak Wojciechowi Jaruzelskiemu wprowadzenia Stanu Wojennego, jak wielu innym działaczom partii rozkazów pacyfikowania protestujących robotników.
2 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
wielu się opierało? Chyba nie kasując biletu w tramwaju.
jej wiersze są infantylne i poprostu kiepskie, te stalinowskie były przynajmniej zaangażowane i widać, że autorka robi to z sercem, teraz to silenie się na oryginalność, no ale nie każdego wspiera sam Woody Allen, trzeba mieć jeszcze dobre nazwisko (może być panieńskie)